Jechałam i myślałam, jak spojrzę rodzicom w oczy i co powiedzą ludzie? Wtedy rozwody były jak skaza

– Nie płacz, Twoje szczęście Ci nie ucieknie, a jeżeli je straciłaś to znaczy, że nigdy tak naprawdę nie było Twoje – Genowefa Wawelska czule pogłaskała wnuczkę po głowie.

– Och, babciu, ja go tak kocham, a on… – Irena szlochała bez końca. Miała zaledwie osiemnaście lat, a Maks był jej pierwszą miłością. Chodzili ze sobą od ósmej klasy, a wczoraj Maks powiedział, że pokochał inną. Kiedy jest się nastolatkiem to jest to prawdziwy koniec świata. Genowefa rozumiała to i próbowała jakoś pocieszyć swoją Irenkę. Tak się złożyło, że kiedy Irena była mała, a jej rodzice bardzo ciężko pracowali, to głównie babcia zajmowała się wychowaniem dziecka. Dlatego Irena była przyzwyczajona do dzielenia się z babcią szczegółami ze swojego życia. Przyszła do niej pierwsza po tym, jak Maks odmówił Irenie spotkania i nie chciał z nią nawet porozmawiać była pierwszą osobą, do której się zwróciła.

– Czy opowiadałam Ci o mnie i o dziadku? – Genowefa spojrzała w zamyśleniu na czarno-białe zdjęcie, z którego uśmiechała się ona sama, tylko znacznie młodsza, a obok niej stał przystojny, młody człowiek i zabawny chłopiec, którym był ojciec Ireny.

– Nie – dziewczyna natychmiast się ożywiła i przestała chlipać.

– To chodź, nalałam Ci melisy. Pij, a ja Ci opowiem tę historię. Byłam bardzo młoda, kiedy zaczęłam pracować w fabryce, a Twój dziadek Piotr pracował już wtedy w tamtejszym warsztacie. Najpierw opiekował się mną, uczył mnie wszystkiego i mi pomagał. Był taki spokojny, miły, cierpliwy, a do tego przystojny – bardzo mnie pociągał, ale nie dawałam tego po sobie poznać, więc wzdychałam do niego w tajemnicy. Potem, pewnego wiosennego dnia zaprosił mnie do kina na romans – bardzo się ucieszyłam.

Po kinie poszliśmy na spacer. Chodziliśmy, rozmawialiśmy, a potem Piotr przyznał się, że zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia. Dostałam aż gęsiej skórki, a on kontynuował mówiąc, że nie jest to jednak takie proste. Ma bardzo surowego ojca, który już dawno wybrał dla niego córkę swojego przyjaciela i że niebawem mają wziąć ślub. Przyszła panna młoda była w nim bardzo zakochana podczas gdy Piotr niczego do niej nie czuł. Powiedział, że jeśli czuję coś do niego, to on zerwie zaręczyny i zwiąże się ze mną, bo zbyt bardzo mnie kocha.

Na te słowa zamyśliłam się – w końcu zranię nie tylko jego narzeczoną, ale także jego ojca, jeśli przyznam mu się do swoich uczuć. Nie chciałam, aby ojciec odwrócił się od Piotra. Milczałam tak przez chwilę i w końcu powiedziałam: „Nie, nie kocham Cię, po prostu szanuję i jesteś dla mnie mentorem w pracy, więc dlatego zgodziłam się pójść z Tobą do kina”. Ciężko opisać słowami, jaki smutek zobaczyłam w jego oczach. Nie wytrzymałam, odwróciłam się i szybko pobiegłam do domu. Płakałam całą noc, a następnego ranka odeszłam z fabryki – Nie mogłabym już z nim pracować.

Irenko, przez trzy lata nie mogłam zapomnieć o mojej miłości do Piotra. Nocami płakałam w poduszkę. Chłopcy się mną interesowali, proponowali spotkania, ale wszystkim odmawiałam. Potem zaczął mnie adorować taki jeden wojskowy – był ładny, wesoły. Cóż, pomyślałam, że to dobry mężczyzna, a ja przez całe życie nie mogę być sama, dlatego zgodziłam się go poślubić. Miał na imię Mikołaj. Po naszym ślubie został skierowany na służbę do innego miasta, więc się tam przeprowadziliśmy. Minęły trzy lata, a ja nie mogłam niczego do niego poczuć, miałam już dość tej całej farsy. Poza tym Mikołaj okazał się zupełnie inną osobą – był surowy i okrutny, gdy coś nie szło po jego myśli. Kiedy jednak posunął się dalej podczas jednej z naszych kłótni i uderzył mnie uznałam, że czas to zakończyć – spakowałam się i wróciłam do domu.

Jechałam i myślałam sobie, jak ja spojrzę rodzicom w oczy? Co ludzie powiedzą? Wtedy rozwody nie były tak powszechne jak teraz, ludzie gadali okrutne rzeczy o parach, które się ze sobą rozstawały. Wysiadłam na swojej stacji z walizką i spotkałam tam Piotra, który odprowadzał na pociąg swojego przyjaciela. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Piotr chwycił mnie za ręcę i również nie ukrywał swojej radości. Potem, kiedy już rozmawialiśmy powiedział mi, jak cierpiał po moim odejściu z pracy i że nie miał odwagi mnie szukać, ponieważ odmówiłam mu tak niegrzecznie.

Wziął więc z narzeczoną ślub, ale nie żyli razem długo – kobieta miała poważne problemy zdrowotne i po czterech latach zmarła. Wtedy postanowił mnie jednak odnaleźć, ponieważ nie mógł o mnie przez ten cały czas zapomnieć. Dowiedział się przez znajomych, że przeprowadziłam się z mężem do innego miasta i wtedy stwierdził, że nie ma już szansy na ułożenie sobie ze mną życia. A tutaj nagle takie spotkanie! Także opowiedziałam mu o swoim życiu, a on tylko powiedział z uśmiechem na twarzy: „widzisz jaki to los bywa łaskawy znowu nas połączył!”.

Ostatecznie wszystko się ułożyło. Przeżyliśmy ze sobą tyle pięknych lat! Dwa lata temu odszedł z tego świata ale mimo tego czuję, że jest blisko, pomaga mi i wspiera mnie. Na początku było mi bardzo ciężko bez niego i prosiłam Boga, aby zabrał mnie szybko do nieba. Jednak kto moje dziecko, wtedy o Ciebie by się troszczył? Nadal będę żyłai mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję zaopiekować się Twoimi dziećmi – Genowefa uśmiechnęła się do Ireny, która podeszła i mocno przytuliła babcię. „Ech, Ty naiwna, nie ma o co płakać!” – pomyślała.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts