Mój mąż i ja przez trzy lata, co miesiąc, pomagaliśmy jego rodzicom płacąc za media i wspomagając ich dodatkowo pieniędzmi. Tym bardziej frustrujące było dla mnie odkrycie przez przypadek, że teściowie sprzedali posiadłość brata i nie powiedzieli nam o tym ani słowa.

Mój mąż i ja przez trzy lata, co miesiąc, pomagaliśmy jego rodzicom płacąc za media i wspomagając ich dodatkowo pieniędzmi. Tym bardziej frustrujące było dla mnie odkrycie przez przypadek, że teściowie sprzedali posiadłość brata i nie powiedzieli nam o tym ani słowa.

Pięć lat po ślubie minęło jak jeden dzień. Starałam się być dobrą żoną i troskliwą synową. Nie pozostawałam w tyle za mężem w zarobkach, zwłaszcza, że problem z mieszkaniem rodzinnym został rozwiązany natychmiast -mieszkaliśmy w przestronnym mieszkaniu, które odziedziczyłam po wujku. Miałam też dodatkowy zysk – wynajmowałam kawalerkę, w której mieszkałam przed ślubem.

Rodzice męża byli już w podeszłym wieku, a my, po dwóch latach wspólnego życia, zdaliśmy sobie sprawę, że musimy im pomóc, ponieważ po prostu brakuje im wszystkiego. Co miesiąc dawaliśmy im pięć tysięcy złotych i płaciliśmy rachunki za media.

Życie toczyło się spokojnie, tylko mąż z jakiegoś powodu nie chciał, abyśmy mieli dzieci. I wkrótce okazało się, dlaczego. Dokładniej, sam mi to wyjaśnił podczas kolejnej rozmowy o powiększeniu rodziny.

Najwyraźniej nie przemyślał tego dobrze, bo powiedział:

– Mam już jedno małe dziecko, po co mi jeszcze jedno?

Popatrzyłam na niego nic nie rozumiejącym wzrokiem ale wzięłam się w garść i zapytałam, gdzie mieszka dziecko i z kim. Powiedział, że chłopiec ma pięć lat i mieszka z matką, ale on stale im pomaga, a rodzice matki dziecka pomagają w wychowaniu. Co miesiąc dają pieniądze i zapraszają wnuka do siebie. Po prostu kiedyś wybrał mnie, a nie kobietę, z którą miał potomka.

– Mieszka w naszej wiosce. Co mnie tam czekało? Wszyscy zdecydowaliśmy, że tak będzie lepiej.

Po „spowiedzi” mężczyzna zapytał, jak możemy spłodzić dziecko, kiedy syn już w przyszłym roku idzie do szkoły, a to dodatkowy wydatek. Odpowiedź, którą miałam ochotę dać, brzmiała: „spakuj się”.

Po takich rewelacjach czekała mnie kolejna niespodzianka. Okazało się, że rodzice męża niedawno sprzedali majątek krewnych, a to duży dom i pół hektara ziemi. Nic mi o tym nie powiedziano i nadal „pomagałam” teściom, nie wiedząc o niczym!

Staram się być silna i trzymać się z daleka, ale kiedy słyszę głos męża w słuchawce telefonu, łzy same płyną. Tak bardzo za nim tęsknię. Rozumiem, że nie powinnam tego wybaczyć, ale on mnie wtedy wybrał. To była miłość, prawda? Naprawdę?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts