Moja macocha wymagała ode mnie, abym spłaciła dług zaciągnięty przez mojego brata darmozjada. Kiedy odmówiłam, poznałam jego prawdziwe oblicze

Z mężem przeprowadziliśmy się do miasta, gdy byliśmy po ślubie już cztery lata. Moi rodzice oraz brat mieszkają wciąż na wsi. Szczerze mówiąc nigdy tak naprawdę nie kochałam ani macochy, ani przyrodniego brata. Myślę, że to dlatego, że właśnie dla nich porzucił moją mamę. Potem, kiedy mama odeszła z tego świata mieszkałam z nimi przez jakiś czas, a relacje były całkiem normalne. Macocha nie jest zbyt miłą i wyrozumiałą kobietą, jednak uważam, że jej syn jest znacznie gorszy – to naprawdę zepsuty człowiek. Niedawno macocha zadzwoniła do mnie i powiedziała:

– Kochanie, jak się masz? Jak Ci z jest mężem? Co nowego u Was?

– W porządku, dziękuję. Prawie zebraliśmy już pieniądze na samochód, prawdopodobnie za dwa miesiące będziemy mogli go kupić. A jak Ty się masz? Jak tam brat? Znalazł pracę? 

– Właśnie o tym chciałam z Tobą porozmawiać. Wiesz, że Twój tata nie ma teraz dużo pieniędzy, a Boguś wziął kredyt na dużą sumę – za te pieniądze złożył sobie świetny komputer. Od tego czasu całymi dniami gra tylko w gry i nic więcej, więc niestety nie ma za bardzo kiedy iść do pracy, więc jeśli moglibyście pomóc…

– Wybacz, ja wszystko rozumiem, ale on już dawno powinien dorosnąć. Jak można w ogóle wpaść na taką głupotę, żeby brać kredyt, kiedy nie chce się podjąć stałej pracy!

– Zgadzam się, on jest darmozjadem, no ale to wciąż Twój brat, powinnaś mu pomóc. Bądź więc taka dobra i zrób mu przysługę, pomóż z kredytem – potrzebujemy tylko 5 tysięcy złotych. Masz pieniądze zebrane na samochód, który i tak sobie kupisz, tylko za kilka miesięcy, a teraz dasz te pieniądze bratu.

– Nie, to już dla mnie za dużo. Czego Ty go uczysz? Że całe życie każdy będzie zmieniał dla niego swoje plany, aby on mógł sobie do końca życia grać w durne gry w ciepłym domku u boku matki? Nie wydaje ci się, że Twoja prośba jest conajmniej nie na miejscu?

– Kochanie, masz rację, ale nie mamy za co sami tego zapłacić, a Wy w zasadzie możecie odroczyć zakup samochodu.

– Nie, nie możemy! Proszę, przestań go niańczyć bo ma dwadzieścia pięć lat i od dawna nie jest dzieckiem. Wyślij go w końcu do pracy. Niech zrozumie, co to znaczy brać odpowiedzialność za swoje czyny.

Pożegnałyśmy się, a już kilka godzin później mój przyrodni brat zaczął do mnie wypisywać z pretensjami. Napisał mi tak okropne rzeczy, że nie wierzyłam, iż mógł zrobić to mój brat – takiego chamstwa się nie spodziewałam. Tym bardziej, że zawsze robiłam dla niego wszystko, ale teraz moja cierpliwość się skończyła. Wiedział doskonale co robi, więc niech teraz nie ma do nikogo pieniędzy.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts