Ten niezwykły chłopiec, który został porzucony przez rodziców, wszystkie swoje piosenki dedykuje babci.

Mały Marcinek z Podkarpacia nie miał szczęścia już od pierwszych dni po urodzeniu. Rodzice zostawili go pod opieką babci, potem się rozstali, stworzyli nowe rodziny i zapomnieli o swoim pierwszym dziecku. Przez 10 lat mały chłopiec był wychowywany przez kobietę, która nawet nie mogła wystąpić o formalną opiekę nad nim. Grażyna miała dwoje własnych dzieci, gdy były jeszcze mali w domu pojawiło się kolejne dziecko.

Jej siostra – Maria – jest głuchoniemą osobą, zaszła w ciążę, urodziła dziewczynkę i poprosiła rodzinę o jej wychowanie. Grażyna przejęła się losem dziecka i powiedziała do męża: „Wychowujemy dwójkę, na trzecie też znajdziemy miejsce”. Mąż się zgodził i wzięli siostrzenicę Julię pod swój dach. Opiekowali się dziewczynką przez siedem miesięcy, a potem Maria zmieniła zdanie i wzięła ją do siebie. Teraz Julka jest dorosła i ma własną rodzinę, ale kiedy ich opuściła, Grażyna poczuła jakąś pustkę, pomyślała nawet o adopcji jakiegoś dziecka. Niestety jej małżeństwo się rozpadło i musiała wynająć mieszkanie dla siebie i dwójki dzieci, a potem znaleźć pracę, by ich utrzymać. Nigdy się nie poddawała i szukała możliwości zapewnienia swoim dzieciom godnego bytu.

Grzesiek, syn Grażyny, po ukończeniu szkoły postanowił nie kontynuować dalszej edukacji i wyjechał do Warszawy w poszukiwaniu szczęścia. Matka mu nie odmówiła, choć oczywiście chciała, by chłopak zdobył wyższe wykształcenie i ułożył sobie życie, ale on wybrał zarabianie pieniędzy. Po niedługim czasie okazało się, że udało mu się znaleźć całkiem dobrze płatną pracę, a latem przywiózł ze stolicy dziewczynę z brzuszkiem, która wkrótce urodziła syna. Nie byli małżeństwem, a w akcie urodzenia wpisali swoje dane, zorganizowali chrzest, nadali chłopcu imię Marcin – i wrócili do Warszawy. Na pytania sąsiadów: „dlaczego?” Grażyna tylko wzruszała ramionami: „Matka Marcina, Kasia, ukończyła szkołę z wyróżnieniem i dobrze radziła sobie na studiach, jej matka powiedziała mi, że mój syn zrujnował jej życie.

Rzuciłam pracę, poprosiłam Kasię o przeniesienie na studia zaoczne i obiecałem, że zaopiekuję się Marcinkiem, jak będzie jeździć na sesje. Ale nikt mnie nie słuchał. Młodzi pojechali do Warszawy, zostawiając dziecko na wsi i… nigdy po niego nie wrócili”.

Te wspomnienia są bardzo trudne dla Grażyny, na początku miała nadzieję, że wszystko się ułoży. Brała wnuka na ręce, śpiewała mu i podawała krowie mleko, jednak z każdym miesiącem nadzieja na powrót jej syna do rodziny gasła. Nie zainteresowali się dzieckiem kiedy szedł do pierwszej klasy, ani kiedy babcia poinformowała ich, że Marcin idzie na swój pierwszy konkurs talentów… Los pozbawił chłopca matczynego ciepła, ale hojnie obdarzył go niezwykłym głosem i urodą. Jego babcia wspomina, że chłopiec śpiewał do wszystkich reklam w telewizji. Postanowił porozmawiać z nauczycielem muzyki i poprosić, żeby przesłuchał Marcinka – mężczyzna od razu wziął go pod swoje skrzydła, kiedy odkrył jaki ma talent.

Marcin, już jako ośmiolatek, odniósł swoje pierwsze zwycięstwo na ogólnopolskim festiwalu piosenki dla dzieci.

Dziś chłopak jest uznawany nie tylko na polskiej, ale i zagranicznej scenie muzycznej. Jego liryczne melodie są ukojeniem dla wielu słuchaczy. Kiedyś ktoś zapytał Grażynę skąd bierze fundusze na te wszystkie konkursy. Kobieta podjęła pracę pokojówki, by zarobić choć trochę pieniędzy na życie, odpowiedziała, że część wyjazdów opłaca szkoła, ale większość konkursów sporo kosztuje, samo ubranie i zakwaterowanie nie jest tanie. Ojciec dziecka nie pomaga w żaden sposób, za to matka czasem wysyła trochę pieniędzy.
Widać, że Grażyna myśli nad każdym słowem, bo nie chce powiedzieć nic złego o rodzicach Marcina, nie ocenia ich – ani ojca, ani matki, ale pamięta o faktach, które wyraźnie pokazują ich postawę. Kiedyś pojechała z wnukiem na konkurs piosenki do stolicy, gdzie akurat był jego ojciec, ale nie pojawił się, by wesprzeć syna. Innym razem wraz z Marcinem pojechała na wycieczkę do Warszawy i spotkali przypadkiem Kasię, matkę chłopca. Kobieta odwróciła się i wyglądała tak, jakby ich nie rozpoznała. Ani razu nie odwiedzili syna, nie poszli do jego szkoły zorientować się jak sobie radzi. Po takich słowach ludzie pytali czy Państwo jej nie pomaga finansowo, a Grażyna odparła, że nie jest formalnie opiekunką Marcina.

Od dziesięciu lat Grażyna wychowuje Marcina bez żadnego wsparcia ze strony Państwa, nie dostała ani grosza. Dlaczego? Mówi, że interesowała się tym tematem, ale obawiała się, że skoro nie posiada własnego ani dobrze płatnej pracy, to nie będzie mogła zatrzymać dziecka. Podjęła pracę jako pokojówka, aby mieć stały, choćby niewielki, dochód i być przy dziecku. Czas skontaktować się z odpowiednią instytucją w celu odebrania ojcu i matce praw rodzicielskich, a następnie przygotować się do sądu.

Kobieta zaczęła już zbierać odpowiednie dokumenty, tymczasem szczęśliwy Marcin wraca do domu z nagrodą z konkursu piosenki – zdobył drugie miejsce na międzynarodowym festiwalu. Marzy o kolejnych sukcesach, a wszystkie piosenki dedykuje swojej babci.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts