Mój mąż sam wybrał imię dla naszego syna, według rodzinnej tradycji

Pary często spierają się o to, jak dać na imię swojemu nowonarodzonemu dziecku. To samo wydarzyło się w mojej rodzinie. Zaczęliśmy myśleć o imieniu, gdy tylko dowiedzieliśmy się, że to będzie chłopiec. Tutaj czekała mnie niespodzianka. Okazało się, że w rodzinie mojego męża istniał zwyczaj nadawania urodzonym chłopcom imion po czyimś dziadku ze strony ojca.

Mój mąż ma na imię Jan, a jego ojciec to Franciszek. Ta dziwna tradycja, jest dla tej rodziny bardzo ważna, nie zgadzają się z niej zrezygnować. Gdybym miała dziewczynkę, sama mogłabym wybrać imię, ale chłopiec musi nosić imię po ich dziadkach. To kwestia zasad, robili to już wiele razy.

Na liście, którą mi zaproponowali, nie było zbyt wielu imion do wyboru. Żaden z nich nie przypadł mi do gustu. Miałam swoje zdanie na ten temat i nie zamierzałam go zmieniać z powodu jakiejś tradycji, o której dopiero co się dowiedziałam.

Zaczęliśmy z Jankiem ciągle się kłócić. Chciałam dać dziecku na imię Mateusz, albo przynajmniej Adrian, ale nie Stanisław czy Henryk. Mój mąż upierał się jednak, że takie jest życzenie jego rodziny. Z powodu tych konfliktów wylądowałam w szpitalu na krótko przed porodem, byłam zbyt zdenerwowana. Lekarze obawiali się, że mogę urodzić przedwcześnie, więc podali mi środki podtrzymujące.

Janek przestraszył się i przestał się ze mną kłócić. Przecież nie chciał, żeby coś mi się stało, ale temat imienia wciąż nad nami wisiał, trzeba było coś postanowić. Kiedy znów o tym rozmawialiśmy, mąż pozwolił mi wybrać dowolne imię dla naszego syna. Powiedział, że nie chce, abym się denerwowała i martwiła, wybrałam więc Mateusza. Poczułam się bardziej swobodnie, ponieważ moje życzenie zostało spełnione. Dziecko urodziło się o czasie i było zupełnie zdrowe. Jego ojciec powiedział, że sam załatwi wszystkie formalności, żebym nie musiała się tym zbytnio przejmować, byłam mu za to wdzięczna.

W odwiedziny przyjechała cała rodzina, w tym rodzice mojego męża. Teściowa traktowała swojego wnuka bardzo życzliwie, ale nazywała go Franusiem. Nie rozumiałam, o co chodzi, ale w końcu uznałam, że mój mąż nie zdążył jej powiedzieć, że wybraliśmy inne imię. Wieczorem w końcu dostałam do ręki świadectwo urodzenia naszego synka i okazało się, że moje dziecko ma na imię Franek!

Byłam niesamowicie zła. Janek okłamał mnie, żebym się nie martwiła, ale i tak zrobił to, co postanowił od początku. Kiedy poszłam wyjaśnić sprawę, nie zaprzeczył, że nie miał zamiaru postąpić inaczej, nie mogłam powstrzymać łez.

Mój mąż nigdy nie rozumiał, dlaczego w ogóle się złoszczę. Mama i tata poparli mnie, uważają, że mój syn powinien mieć na imię Mateusz. Rodzina mojego męża jest temu przeciwna, chcą podtrzymywać swoje głupie tradycje. Ja ciągle walczę z ojcem mojego syna, bo nie chcę, żeby nasze dziecko tak miało na imię. Te ciągłe konflikty są bardzo dokuczliwe, zaczynam myśleć o rozwodzie. Nie mam pojęcia, co robić, ponieważ do zmiany imienia, potrzebna jest zgoda obojga rodziców. Nic nie mogę na to poradzić.

 

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts