Co mnie obchodzą Wasze problemy. To twój problem, że masz kredyt i dzieci.

Mam na imię Monika i niedawno skończyłam trzydzieści sześć lat. Wraz z mężem wychowujemy dwójkę dzieci. Mam również starszą siostrę, Beatę, która jest bezdzietną rozwódką.

Po rozwodzie Beata wróciła mieszkać do naszych rodziców. Siostra ma dobrą pracę i wysokie zarobki, więc mogłaby trochę pomagać rodzicom, jednak ona nie czuje się do tego zobowiązana. My z mężem spłacamy kredyt hipoteczny i nigdy nam się nie przelewa ale staramy się pomagać rodzicom na miarę naszych możliwości.

Nie mam pojęcia na co Beata wydaje swoje pieniądze. Należy do osób oszczędnych, można powiedzieć, że jest wręcz sknerą. Nigdy nie daje żadnych prezentów swoim siostrzeńcom na urodziny czy święta, twierdząc zawsze, że po prostu o tym nie pamięta.

Beata oczywiście opłaca swoje rachunki za media ale jedzenie kupuje dla siebie osobno. Trzy lata temu kupiła sobie samochód. Kiedy któreś z rodziców potrzebuje wizyty u lekarza, ona nigdy nie ma czasu, zawsze ma jakieś pilne zajęcia. To mój mąż ich wszędzie zawozi.

Niedawno nasza mama musiała zamówić dla siebie protezy, które okazały się bardzo drogie. Próbowałam rozmawiać z Beatą i prosiłam ją, by za nie zapłaciła sama.

– Słuchaj Beatka, my spłacamy kredyt i wychowujemy dwójkę dzieci. Ciągle brakuje nam pieniędzy. Proszę, pomóż mamie, bo mnie niestety na to nie stać. – prosiłam.

– To prawda, nie mam problemów finansowych. To nie znaczy jednak, że mam sama finansować wydatki matki! Co mnie obchodzą Wasze problemy. To twój problem, że masz kredyt i dzieci. Rodzice są wspólni i dlatego za zakup protez zapłacimy po połowie. – usłyszałam od Beaty.

Słuchałam jej i byłam lekko zszokowana.

– Nie wstyd Ci tak mówić? – spytałam z bólem.

– A czego mam się wstydzić? To moja wina, że masz dzieci i kredyt? Mam się wstydzić tego, że dobrze zarabiam? To nie moja wina, że nadal nie spłaciliście hipoteki. To tylko Twój problem! Nie chcę kupować mieszkania dla siebie i to jest tylko moja sprawa. A rodzicom pomożemy po połowie! – odparła moja siostra.

Musiałam się pogodzić z faktem, że będzie nam jeszcze ciężej. Trochę racji było w tym, co mówiła Beata, jednak miałam nadzieję, że znajdzie w sobie trochę dobroduszności. O naszej rozmowie nie wspomniałam mamie ani słowem, żeby jej nie denerwować.

– Nie martw się Ania. Zaoszczędzimy jakoś pieniądze i oddamy Twojej siostrze – uspokajał mnie mąż.

Nie mam pojęcia, jak rozmawiać z moją siostrą. Nasze relacje są dość napięte.
Obawiam się, że w przyszłości czeka nas jeszcze wiele nieprzyjemnych rozmów.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts