Od dziecka żyła pod pantoflem matki. W końcu postanowiła się od niej odseparować.

Dzieciństwo Justyny nie było szczęśliwe. Jej matka była bardzo surowa, dziewczyna nie miała prawa się jej sprzeciwić i zwyczajnie się jej bała. Wszystko musiała robić tak, jak chciała matka a Justyna mogła jej tylko przytakiwać. Justyna nie jeździła na szkolne wycieczki, nie chodziła na dyskoteki, nie spała u koleżanek. Właściwie nie miała koleżanek, bo kto chciałby się kolegować z dziewczyną, która zaraz po szkole musiała wracać do domu. Justyna marzyła o studiach w innym mieście ale matka nie pozwoliła jej zamieszkać w akademiku, więc poszła na studia zaoczne.

Widziała jak żyją jej rówieśnicy i bardzo im zazdrościła wolności. Koleżanki mogły chodzić tam, gdzie chciały i wracać wtedy, kiedy chciały. Ona czuła się jak więzień. Czasami tęsknie spoglądała w okno i marzyła o księciu, który ją uratuje. Wszystkie jej koleżanki ze studiów były już mężatkami a ona nigdy nawet nie miała chłopaka. matka ciągle jej powtarzała, że mężczyźni są źli i musi się trzymać od nich z daleka.

W końcu Justyna skończyła studia i znalazła sobie pracę. W formie, w której pracowała, podobał jej się Marcin, który pracował w dziale informatycznym. Ona pracowała w dziale księgowym. Tylko w pracy Justyna czuła się wolna od czujnych oczu matki. Spotykała się z Marcinem w firmowej stołówce, gdzie wspólnie spożywali obiad i prowadzili rozmowy. Marcin był troskliwy i opiekuńczy, starał się okazywać jej swoje uczucia i dbać o nią. Justyna wiedziała, że matka nie pozwoli jej się z nim spotykać. Dlatego często okłamywała matkę, że ma nadgodziny a w tym czasie spotykała się z ukochanym. Marcin nie mógł zrozumieć dlaczego Justyna go ukrywa. Chciał, żeby przedstawiła go swojej matce, bo traktował tę znajomość bardzo poważnie.

Marcin, nie mogę iść z Tobą do matki. Nie zrozumie tego i zakaże nam się widywać. Będzie chciała, żebym zrezygnowała z pracy. – tłumaczyła mu Justyna.

– Masz trzydzieści cztery lata, jesteś dorosła. Nikt nie może Cię zmusić do zrobienia czegoś, czego nie chcesz. – odpowiedział Marcin.

Justyna musiała mu więc opowiedzieć o swoim życiu. Marcin był w szoku, że można tak kogoś kontrolować twierdząc, że to dla jego dobra. Postanowił namówić Justynę, żeby zamieszkała u niego, odseparować ją od despotycznej rodzicielki. Kobieta na początku nie chciała się zgodzić, bo posłuszeństwo wobec matki miała głęboko zakorzenione. W końcu jednak zdała sobie sprawę, że chciałaby bardzo założyć własną rodzinę i że już czas odciąć się od matki. Kiedy wróciła do domu po swoje rzeczy, matka nie namawiała jej do powrotu, oświadczyła tylko:

– Zapomnij, że kiedykolwiek miałaś matkę.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts