Ojciec mojego męża ma bardzo dobrą emeryturę, którą trzyma na koncie w banku. Myślę, że zaoszczędził już sobie na ładne mieszkanie w mieście albo na dom na przedmieściach. Ale po nim zupełnie tego nie widać, sąsiedzi już pytają, czy nie potrzebuje pomocy, aż wstyd. A ostatnio zepsuł mu się telewizor, nie chciał kupować nowego, więc sami wzięliśmy mu na raty

Zawsze dobrze wyczuwam i rozumiem ludzi, ale mojego teścia nie potrafię zrozumieć. Oszczędza na wszystkim, gdzie to tylko możliwe. Nie mówię, że potrzebne mi są jego pieniądze, chociaż gdyby zaproponował pomoc, to bym nie odmówiła, ale jak można być takim skąpym? Niedawno, kiedy nas odwiedził, zwrócił nam uwagę: „Dlaczego świeci się tu światło, skoro nikogo nie ma w pokoju? To nieekonomiczne!”, „Możecie dłużej wykorzystywać światło dzienne. Rozsuńcie firanki, na dworze jest jeszcze dosyć jasno.”

Mój mąż i ja w końcu zrozumieliśmy, dlaczego pan Paweł tak mało wydaje na rachunki. Sąsiedzi już pytają, czy w ogóle włącza światło i czy nie trzeba mu w czymś pomóc, bo może jego emerytura nie wystarcza na opłaty. Słuchanie takich komentarzy jest krępujące, człowiek czasami wstydzi się iść do ojca, gdy sąsiedzi są przed blokiem.

Takie zachowanie jest dla mnie trochę dziwne, bo jego emerytura jest dość wysoka, a poza tym dostaje jeszcze inne świadczenia. A przy tym na życie idzie mu dosłownie parę groszy, całą resztę odkłada sobie na koncie w banku. Myślę, że zaoszczędził już na ładne mieszkanie w mieście albo na dom na przedmieściach. Ale patrząc na niego, nikt by czegoś takiego nie powiedział.

W dodatku on nie odkłada pieniędzy na konkretny cel, ani żeby coś kupić czy pomóc wnukom, tylko tak po prostu. Codziennie rano je płatki owsiane albo kaszę mannę, nie kupuje drogich produktów, nosi używane ubrania, nie kupuje niczego do swojego mieszkania, w którym zresztą przydałby się remont. Wszystko, co dostaje, wpada do jakiejś czarnej dziury, nikt jego pieniędzy na oczy nie widzi, przecież nikt mu nie sprawdza wyciągu z konta.

Sąsiedzi pytają, czy potrzebuje pomocy, a to on mógłby pomóc każdemu, gdyby chciał. My mieszkamy w wynajętym mieszkaniu z dwójką dzieci, ale i tak musimy pomagać ojcu. On oszczędza na jedzeniu, a przecież nasze zdrowie w dużej mierze zależy od odżywiania.

Jesienią, przy pierwszych przymrozkach, przyjechał do nas w podartym płaszczu, przez który hulał wiatr, ale teść uważał, że przechodzi w nim jeszcze jeden sezon. Musieliśmy go rozgrzać gorącą herbatą. Byliśmy bardzo zaskoczeni. Mąż zabrał ojca i poszedł kupić mu nowy płaszcz oraz dopilnował, żeby stary wyrzucić. Bo inaczej jeszcze znalazłby okazję, żeby go jakoś wykorzystać.

Tak to u nas wygląda. Kilka tygodni temu, z powodu przerwy w dostawie prądu, której ojciec nie zauważył, bo ma zawsze wyłączone światło, zepsuł mu się telewizor. A takiego telewizora ani nikt już nie naprawi, ani nie znajdzie się części zamiennych. Trzeba kupić nowy. Oczywiście ojciec stwierdził, że nie potrzebuje telewizora.

W końcu kupiliśmy mu go sami, na raty! No i teraz będziemy je spłacać. Ale co mieliśmy zrobić? Nie zmienimy teścia, więc musimy po prostu zaakceptować sytuację. Zastanawiam się tylko, gdzie on później wyda te swoje pieniądze. Wątpię, żeby trafiły do nas.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts