Zachowanie syna zmusiło mnie do ostateczności. Dostał to, na co zasłużył.

Nie miałam szczęścia w miłości, dlatego tak bardzo zależało mi, by mój syn lepiej ułożył swoje życie. Mam tylko Karola, jest owocem mojego młodzieńczego zauroczenia. Zadurzyłam się w koledze z pracy, kiedy miałam 23 lata. Gdy powiedziałam mu o ciąży, twierdził, że go okłamuję i dziecko na pewno nie jest jego. Zwolnił się z pracy i wyjechał za granicę, nigdy nie uznał syna, a mi złamał serce. Do dziś nie związałam się z żadnym mężczyzną. Walczyłam o każdy grosz, by wychować Karola na porządnego człowieka, chciałam go wykształcić i zapewnić mu dobry start w dorosłość. Ukończył studia techniczne, ma dobrą pracę, ale w miłości nie wyszło mu tak samo jak mi.

Pewnego dnia przyprowadził do domu kobietę. Ilona nie była zbyt uprzejma, choć przyjęłam ją jak własne dziecko. Mówiła do mnie z wyższością, a do Karola zwracała się tylko niewiele milej niż do mnie. Nie wiem co w niej widział mój syn, ale postanowiłam uszanować jego wybór. Wolałabym widzieć go u boku kogoś, kto okazywałby mu szacunek, lecz może po prostu ją błędnie oceniłam. Tego dnia dostałam szansę, by zmienić o niej zdanie – Karol oznajmił, że dziewczyna zamieszka z nami, w jego pokoju. Nasze mieszkanie nie było duże, ale czułam, że nie dał mi wyboru. Kolejnego dnia zamontowali zamek do drzwi sypialni, a ja miałam wrażenie, że zupełnie odcięli mnie od swojego życia. Widywaliśmy się tylko w kuchni, choć nie chcieli nawet ze mną jeść. Wiedziałam, że to Ilona tak zmieniła mojego syna.

Po około trzech miesiącach Karol oznajmił mi, że spodziewają się dziecka. Początkowo bardzo się ucieszyłam na tę myśl, marzyłam o tym, by zostać babcią i być komuś potrzebna, ale syn powiedział coś, co momentalnie starło uśmiech z mojej twarzy. Zasugerował, że powinnam wyprowadzić się do mojego brata na wieś, bo on i Ilona chcieliby mieć więcej miejsca, skoro mają zakładać rodzinę. Byłam oburzona, a kiedy zapytałam czy dobrze rozumiem, że syn chce mnie wyrzucić z mojego mieszkania, pojawiła się Ilona, która powiedziała, że to mieszkanie już jest prawie Karola, więc mogłabym wynieść się trochę wcześniej. Ta bezczelna gówniara wyprowadziła mnie z równowagi, musiałam wyjść z domu, żeby jej nie powiedzieć czegoś niemiłego. Poszłam do mojej serdecznej przyjaciółki i opowiedziałam całą sytuację. Monika podpowiedziała mi świetne rozwiązanie, które wprowadziłam w życie następnego dnia.

Prosto po pracy udałam się do notariusza, by zmienić zapisy w testamencie, a później poszłam na kawę z Moniką, by podziękować jej za ten wspaniały pomysł. Gdy wróciłam do mieszkania, Karol i Ilona czekali przy stole w kuchni i oczekiwali na moją decyzję odnośnie przeprowadzki. Dopytywali się gdzie tak długo byłam i domagali się natychmiastowej deklaracji dotyczącej daty opuszczenia mieszkania. Opowiedziałam im co zrobiłam u notariusza – mianowicie, wpisałam do testamentu, że jedynym spadkobiercą mojego mieszkania jest mój młodszy o 9 lat brat, jednak zabezpieczyłam się na wszelkie ewentualne roszczenia ze strony pozostałych członków rodziny. Ilona zbladła momentalnie, wstała od stołu i wyszła do sypialni. Karol pobiegł za nią, próbował ją zatrzymać, obiecywał, że kupi im własne mieszkanie, wypytywał co zrobi z dzieckiem, błagał by została. A wtedy jego ukochana pokazała prawdziwą twarz, nazwała go głupim biedakiem i przyznała, że nigdy nie była w ciąży.

Karol przeprosił mnie, wziął dwa tygodnie urlopu i bardzo odchorował tę miłość. Było mi przykro, gdy patrzyłam jak cierpi, ale cieszyłam się, że prawda wyszła na jaw zanim stracił czas, pieniądze i zdrowie na taką oszustkę i materialistkę jaką była Ilona. Są też inne plusy, może mniej ważne, ale uratowałam swoje mieszkanie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts