Kochanka znalazła sobie kogoś innego, a oszukany mężczyzna postanowił wrócić do rodziny, lecz żona nie miała mu nic do powiedzenia.

Niedawno spotkałem swego starego kolegę, Maćka. Kiedyś razem pracowaliśmy w tej samej firmie. Umówiliśmy się na następny dzień na piwo, żeby nadrobić zaległości w naszych kontaktach. Rozmawialiśmy o tym i owym, wymienialiśmy informacje o wspólnych znajomych, a potem on zdecydował się podzielić ze mną swoimi kłopotami.

– Wiesz co, Rafał, moja żona mnie zdradziła – zaczął.
Zdziwiłem się mocno. Z tego, co mi wiadomo, byli małżeństwem z prawie dwudziestoletnim stażem, a tu takie rzeczy… Zaczął mi się wyżalać.
– Mieliśmy całkiem niezłe życie. Stabilne zarobki, dzieci, własne mieszkanie. A potem w moim nowym miejscu pracy zatrudniła się pewna koleżanka. Moja żona zaczęła się denerwować, gdy przypadkiem ją zobaczyła, gdy przyjechała po mnie do pracy. Ta nowa, Hania, była szczupła, zgrabna, o fajnych kształtach… no i zaczęła się mną interesować. Zrobiłem się naiwny, jak dzieciak jakiś! Żona się dowiedziała – krzyczała, groziła rozwodem. I wtedy postanowiłem, że odejdę od niej. Nasze dzieci już są prawie dorosłe, więc pomyślałem, że pora zatroszczyć się o siebie. Spakowałem swoje rzeczy i zacząłem mieszkać z Hanną. Żeby uniknąć plotek, zrezygnowałem z pracy i znalazłem szybko coś innego. Przez rok byliśmy w sobie zakochani i żyliśmy w zgodzie, ale po tym czasie, jak gdyby nigdy nic, Hanka powiedziała mi, że mnie nie kocha i że ma kogoś innego. Kazała mi się spakować i oddać klucze do jej mieszkania.

Otworzyłem szeroko oczy z niedowierzania, ale nie potrafiłem nic powiedzieć. Po krótkiej chwili milczenia, Maciek kontynuował swoją opowieść.
– Po kilku miesiącach samotności znudziło mi się to życie, więc zdecydowałem wrócić do żony. Drzwi otworzył mi jakiś obcy gość, a własne dzieci nie chciały ze mną rozmawiać. Poprosiłem żonę, żeby do mnie wyszła, ale ona stwierdziła, że nie ma już dla mnie miejsca w ich życiu. I tak zostałem sam. Bez rodziny, bez własnego dachu nad głową…
– A nie możesz się dogadać z żoną, żeby cię spłaciła? Przecież pół mieszkania ci się należy – zacząłem.
– To mieszkanie dostała moja żona po zmarłych dziadkach, jeszcze przed ślubem. Jak ona mogła mnie tak zostawić?
– Posłuchaj, ale przecież to ty ją pierwszy opuściłeś. Właściwie to czego od niej oczekujesz? – zapytałem zdziwiony.
– Po czyjej jesteś stronie?! To jest moja żona i powinna wybaczyć mi moje błędy!
– Błędy, to fakt. Ale nie zdradę – odpowiedziałem.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts