Tak wygląda sportowa “emerytura” Marcina Gortata. Nawet jeśli splajtuje, na konto będzie mu wpływał majątek

Po latach gry w NBA ma fortunę i wciąż ją pomnaża. Marcin Gortat ma wiele projektów, także firmę prowadzoną z żoną Żanetą Gortat-Stanisławską, a dodatkowo płaci mu liga. Majątek byłego koszykarza przyprawia o zawrót głowy. Życie w luksusie – tak wygląda sportowa emerytura Gortata.

Marcin Gortat występował w NBA przez dwanaście lat. Grał w Orlando Magic, Phoenix Suns, Washington Wizards i Los Angeles Clippers. Z tym pierwszym zespołem dotarł – jako jedyny Polak – do wielkiego finału NBA.

Marcin Gortat ma pół miliarda

Za samą grę w NBA nasz koszykarz zgarnął około 100 mln dolarów. Do tego dochodzą kontrakty reklamowe. Szacuje się, że dziś Gortat ma blisko pół miliarda złotych. Nic dziwnego, że żyje w luksusie. Ma nawet swój helikopter, ale lata jako pasażer.

— Nie będę pilotował, próbowałem latać, ale po pierwsze nie jest to łatwe, a po drugie nie dam rady siedzieć z przodu, za sterami jest dla mnie za ciasno. Chyba musiałbym mieć Black Hawka, żeby latać wygodnie. Z tyłu mam więcej miejsca, jako pasażer jest mi wygodnie. Niestety nie było mi dane spróbować zdobyć licencji – mówił koszykarz w programie “Hejt Park”.

Ferrari na życzenie

Helikopter jest jeden, za to jeśli chodzi o jazdę po ziemi Gortat ma wielki wybór: dwa elektryki, bentleya, rolls-royce’a i… polskiego malucha. Na pierwsze ferrari zdecydował w jednej chwili. Jego kolega z Wizards Nene kupował waśnie takie auto.

– Wyprostowane, do dachu mi jeszcze brakowało parę dobrych centymetrów. I trafiło mnie. Podszedł dyrektor salonu, ja pytam, czy mają jeszcze jedno takie. (…) Podjechało, mówię: “Biorę”. Czy to był głupi zakup? Nie, nie do końca. Długo jeździłem tym autem, aczkolwiek to nie jest samochód na Waszyngton – opowiadał Gortat.

Gortat żyje w luksusie, ale nim się nie chwali, choć miałby czym. Ma nawet dom w Malibu z widokiem na ocean. Problemów z utrzymaniem takiej rezydencji koszykarz nie ma. Pieniądze zainwestował w kilka spółek prowadzących działalność nie tylko w Polsce.

Marcin Gortat ma różne biznesy

Gortat Studio zajmuje się produkcją filmową. Ma udziały w firmie MSG Heli, która wynajmuje i dzierżawi śmigłowce dla firm oraz biznesmenów. Ma też udziały u dwóch łódzkich deweloperów. Działa też w gastronomii. Jedna z jego restauracji mieści się w Disneylandzie w Orlando. No i zainwestował w polską ligę esportową.

Najciekawszym biznesem Gortata może być MG Solution – nowoczesna fabryka kosmetyków, którą otworzył razem z żoną Żanetą.

Dla niektórych to najgorsza zbrodnia na świecie! Jeremy Sochan w ten sposób sprofanował włoską świętość!

Były zawodnik nie musi się obawiać, że nie będzie miał za co żyć. Nawet gdyby jakimś pechowym zrządzeniem losu zbankrutował lub przepuścił majątek – a to wydaje się nieprawdopodobne – czekać na niego będzie emerytura koszykarska. Taką wypłaca bowiem liga dla byłych zawodników. Ta Gortata wynosi dziś 33 tysiące złotych.

Marzy o szpitalu dla dzieci

Gortat uchodzi za sprawnego biznesmena. — Nie wchodzę w biznesy, których nie rozumiem. Ani w takie, na które nie mam wpływu – dlatego, gdy w coś inwestuję, zwykle przejmuję przynajmniej kilkanaście proc. udziałów w spółce. Nie jestem znawcą od wszystkiego, więc choć to ja finalnie podejmuję decyzje, wcześniej każdy pomysł konsultuję z ludźmi, którzy są ekspertami w danej dziedzinie – tłumaczy swoją filozofię.

Z cmentarza do NBA! Niezwykła historia gwiazdy, która cudownie powróciła “do żywych”!

Ale nie zarabianie pieniędzy jest dziś głównym zajęciem Gortata, tylko działalność charytatywna. Fundacja MG13 pomaga uzdolnionym dzieciom. Prowadzi obozy i treningi funduje stypendia dla osób w trudnej sytuacji życiowej oraz dla szczególnie uzdolnionych, organizuje klasy sportowe i wyposaża szkoły w sprzęt sportowy. A to nie wszystko.

Marzeniem Marcina Gortata jest otworzenie szpitala dziecięcego. — Żeby to się ziściło, to trzeba bardzo mocnych sponsorów, dużych nakładów pieniążków i odpowiednich ludzi na stanowisku. Marcin Gortat może i troszkę umie grać w koszykówkę, ale nie umiem leczyć dzieci, a tym bardziej prowadzić szpitala. — mówił trzy lata temu w wywiadzie dla “Jastrząb Post”.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts