Urodziłam się w dosyć dużej rodzinie, oprócz rodziców mieszkałem ze starszym bratem i dwiema siostrami. Mieliśmy przestronne, trzypokojowe mieszkanie, a tata zbudował domek poza miastem. W naszej rodzinie każdy jest inny, każdy ma inny charakter. Wszyscy dorastaliśmy razem, ale czasy dzieciństwa już minęły, nasze więzi są trochę inne i słabsze. Atmosfera między nami jest napięta, myślę, że każdy to zrozumie.

Jako pierwszy nasz dom opuścił brat, poszedł na służbę, poznał kobietę i tam się ożenił. Od czasu do czasu pisał list lub dzwonił. Bardzo słuchał swojej żony, jeśli ona nie pozwoliła mu przyjechać do domu, to tego nie robił. Rodzice czasem odwiedzali go aby zobaczyć się z wnukiem, nie byli pocieszeni z synowej. Nie było tam dla nich miejsca, synowa nawet nie dzieliła się obiadem. Ostatni raz rodzice byli tam 15 lat temu, od tej pory komunikują się telefonicznie.

Środkowa siostra, która jest ode mnie starsza o 4 lata, podczas studiów w Instytucie zakochała się w pewnym artyście i rzuciła naukę. Wędrowali razem po miastach, wsiach. Niestety po czasie zostawił ją samą.

Rodzice chcieli aby wróciła do domu, jednak ta była bardzo uparta. Ułożyła sobie dobrze życie, po czasie zadzwoniła do rodziców z informacją, że ma syna i zamierza poślubić mężczyznę z własnym mieszkaniem, ponieważ z dzieckiem muszą gdzieś mieszkać. Na swój ślub nie zaprosiła nikogo, wysłała jedynie zdjęcia. Przyjechała do nas po dwudziestu latach.

Najmłodsza siostra nigdzie się nie wybierała, a jej motto brzmiało „Im bogatszy kawaler, tym lepszy”. Ona zawsze miała szczęście, rodzice zawsze ją rozpieszczali. Nigdy nie uczyła się za dobrze, ale była piękna, poślubiła biznesmena i urodziła córkę. Kiedy biznes mężczyzny zbankrutował natychmiast go zostawiła i związała się z jego bogatym kolegom. Nigdy nie pomogła ani nam ani rodzicom.

Moje życie nie układało się zbyt dobrze, również byłam mężatką z dwójką dzieci, niestety mąż nie wylewał za kołnierz, rozwiedliśmy się. Zamieniłam nasze dwupokojowe mieszkanie na kawalerkę. Ja sama nie miałam zbyt dużo czasu dla swoich dzieci, do tego rodzice zaczęli chorować. Opiekowałam się nimi, moje życie było jak pętla, praca, rodzice, dom i tak cały czas, bez przerwy.

Najstarszy syn wyprowadził się, znalazł dziewczynę, a ja wraz z córką musiałam przeprowadzić się do rodziców. Oni potrzebują specjalnej diety i spokoju. Moja córka dorasta ale bardzo dużo mi pomaga, tylko ona.

Brat ma wymówkę, jego dzieci dorastają, jedna siostra czasem wysyła pieniądze a najmłodsza nie chce brudzić sobie rąk, od czasu do czasu nas odwiedzi, przyniesie owoce i jakieś słodycze, których rodzice i tak nie mogą jeść, tyle razy jej to powtarzałam.

Nie daje mi spokoju, jeśli chodzi o spadek, martwią się wszyscy a jak trzeba pomóc rodzicom-nie ma nikogo. Nie mogą uważać mnie za chciwą, tata przepisał mi to co miał przepisać, myślę, że mieszkanie też powinno być moje, to jest sprawiedliwe.

Brat na pewno będzie chciał pieniędzy, tak jak żona będzie mu kazała. Siostry również nie odpuszczą. Nie chce teraz o tym myśleć, ale rodzeństwo już sugeruje mi, że wszystko nie pójdzie tak łatwo jak myślę.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts