Hanka stała w milczeniu i przeliczała drobne – dzieci tak bardzo chciały ciastek, a ona nie miała pieniędzy.

Kobieta została sama z dziećmi, nie miała pracy, a jej matka od dawna nie interesowała się jej życiem ani wnuczkami. Nie było co czekać na jakąś pomoc. Hanka z bezradności i zmęczenia usiadła przy witrynie sklepowej i się zwyczajnie rozpłakała. W tym momencie podszedł do niej jakiś przystojny i elegancki mężczyzna.

W wieku 18 lat Hania wyszła za mąż za swojego kolegę z klasy. Kochała Marcina od dawna, a chłopak odwzajemniał jej uczucia. Ślub był skromny, a rok później dziewczyna urodziła swoją pierwszą córkę – Alę. Niecałe dwa lata później młodzi ponownie zostali rodzicami.

Hania była tak bardzo pochłonięta macierzyństwem, że zupełnie zapomniała o tym, żeby zadbać jeszcze o siebie i męża. Sprzątała, gotowała, opiekowała się dziećmi i nie miała siły na nic więcej. A mąż, zamiast wspierać żonę, nieustannie docinał jej, że się zapuściła, że nie zwraca na niego uwagi i że on już w ogóle zapomniał, co to znaczy odpocząć. W końcu to on musiał utrzymać rodzinę. Ciągłe awantury i kłótnie tylko nabierały na sile.

Trwało to mniej więcej trzy lata, aż pewnego dnia Marcin przyszedł po swoje rzeczy. Spakował to, co najpotrzebniejsze i wyprowadził się do innej, zapewniając przy tym, że nadal będzie opiekował się dziećmi. Ale obiecanki-cacanki, jak to się mówi. Ani w pierwszym miesiącu, ani w następnym Marcin nie dał pieniędzy, jedzenia, ani zabawek dla córek. Po prostu wymazał z życia swoją dawną rodzinę. I chociaż Hania próbowała do niego jakoś przemówić, nic z tego nie wyszło. A trzeba było nakarmić dzieci.

Dlatego Hania znalazła pracę na pół etatu jako sprzątaczka w jednej z lokalnych firm. Nie mogła znaleźć na razie lepszej pracy, ponieważ wciąż jeszcze studiowała – musiała jakoś połączyć naukę, pracę i opiekę nad dziećmi. Dobrze chociaż, że udało jej się zapisać dziewczynki do przedszkola.

Ale bez względu na to, jak bardzo Hania się starała, pieniędzy wystarczało tylko na podstawowe potrzeby. Większość szła na opłaty i jedzenie, a ewentualna reszta na nowe ubrania dla córek oraz nieprzewidziane wydatki, takie jak naprawa zepsutej lodówki. Hania szukała kolejnych miejsc do posprzątania, ale nie mogła się ze wszystkim wyrobić. W weekendy, z dziećmi u boku, za wiele się nie popracuje, zwłaszcza gdy nie ma od nikogo pomocy.

Dziewczynki od dawna prosiły ją o ciastka, które widziały w pobliskiej cukierni. Hania przeliczyła pieniądze i zdała sobie sprawę, że nie stać jej na to. Płakała nie tyle z powodu tych ciastek, ile dlatego, że była w tak trudnej sytuacji. Było jej żal siebie i córek. A co będzie dalej? Bo jak na 24 lata to tych problemów było dla niej za wiele.

W tym momencie do dziewczyny podszedł ten mężczyzna i zapytał, co się stało. Hania początkowo się zawstydziła i nie chciała niczego wyjaśniać, ale po chwili jednak się odezwała. Chyba w końcu musiała podzielić się z kimś swoimi emocjami, bo poza córkami nie miała nikogo bliskiego. Znajomi nie mieli czasu, mama się nią nie interesowała, a Marcin zupełnie o niej zapomniał.

Ten mężczyzna miał na imię Andrzej. Uważnie wysłuchał dziewczyny i postanowił jej pomóc. Najpierw kupił ogromne pudełko ciastek dla dziewczynek, a potem zaproponował Hani pracę w biurze u siebie w firmie. Zwłaszcza, że kończyła właśnie studia ekonomiczne i była doskonałą kandydatką do pracy.

Hania rozpłakała się ze szczęścia – Andrzej był jej prawdziwym zbawicielem, potraktował ją jak własną córkę. Mężczyzna opowiedział Hani, że bardzo mu ją przypomina. Jego córka mieszka teraz za granicą, a on chciałby mieć pewność, że w razie potrzeby jego dziecko też zawsze będzie pod opieką.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts