Zdecydowaliśmy się wraz z żoną pojechać do domu, który zostawił mi dziadek. Bardzo się zdziwiłem, kiedy zobaczyłem, że w domu świeciło się światło. Drzwi otworzyła nam kobieta z 2letnim dzieckiem na rękach.

Najbardziej kochałem swojego dziadka. Był moim najlepszym przyjacielem i wzorem do naśladowania. To on zaszczepił we mnie takie wartości jak odwaga, odpowiedzialność i siła woli. Niestety, dziadka nie ma już od pięciu lat. Bardzo przeżyłem jego stratę… to było tak, jakby odeszła część mnie. Lecz człowiek jest tak skonstruowany, że z czasem może przyzwyczaić się do wszystkiego, nawet do bólu. Tak więc nauczyłem się żyć bez dziadka, ale często go wspominam.

Pewnego dnia siedziałem i przeglądałem nasz stary rodzinny album. Nagle zdałem sobie sprawę, że dawno nie byłem w domu dziadka. Zostawił mi go w spadku. Nie pamiętam, kiedy byłam ostatni raz.

Żona była zdziwiona moją propozycją przejechania się tam, ale nie mieliśmy żadnych planów na ten dzień, więc zgodziła się i zaczęliśmy się zbierać. Ponieważ od dawna nikt tam nie był, postanowiliśmy z żoną zostać tam chwilę dłużej, posprzątać trochę i posadzić ulubione kwiaty dziadka. Gdy spakowaliśmy wszystko, co wdawało się nam niezbędne, ruszyliśmy w drogę.

Ku mojemu zdziwieniu, po dotarciu na miejsce zobaczyliśmy przed sobą nie opuszczony dom, ale przytulny domek, gdzie świeciło się światło, a obok było rozwieszone pranie. Byłem zdziwiony, bo dziadek nie miał żadnych innych krewnych. Zapukałem do drzwi. Otworzyła nam kobieta trzymająca dziecko mające nie więcej niż 2 lata. – Czego państwo potrzebujecie? – zapytała. – Na początek chcielibyśmy wejść do swojego domu… – powiedziałem trochę zaczepnie. Kobieta przeprosiła kilka razy, zaprosiła nas do domu. Powiedziała, że zaraz wszystko nam wyjaśni.

Wewnątrz wszystko było tak, jak zostawił dziadek, tylko brakowało kurzu i pajęczyn. Kobieta przedstawiła się. Powiedziała, że nazywa się Alina i pokrótce opowiedziała nam swoją historię.

Okazało się, że mąż wyrzucił tę kobietę z dzieckiem na bruk, a do domu sprowadził swoją kochankę. Nie miała gdzie mieszkać, a przyjaciółka zasugerowała jej, że w tej wsi jest wiele opuszczonych domów. Była wtedy późna jesień, jej syn miał 3 miesiące. Nie mając innego wyjścia, wybrała jeden z domów i w nim zamieszkała. Wybór padł na dom dziadka, ponieważ, jak to ujęła, bez problemu znalazła do niego klucz. Powiedziała, że to było bardzo dziwne uczucie, jakby ktoś kierował ją do miejsca, w którym znajdował się ukryty klucz.

Alina zapytała, czy może mieszkać u nas, dopóki jej syn nie skończy 3 lat, aby mogła spokojnie iść do pracy, wysyłając dziecko do przedszkola. Oczywiście zgodziliśmy się. Z żoną zaczęliśmy często odwiedzać Alinę, przynosząc jej jedzenie, pomagając w sprawach domowych i dokonując niezbędnych napraw. Alina dotrzymała słowa. Kiedy jej synek skończył 3 lata, przeniosła się do miasta. Pomogliśmy jej nawet znaleźć mieszkanie i pracę.

Nie sądzę, żeby to był przypadek. Dziadek nawet z tamtego świata zrobił coś dobrego. Wierzycie, że zmarli nadal się nami opiekują z zaświatów, pomagają i ingerują, gdy dzieje się coś złego? Ja głęboko w to wierzę, a po tej historii jestem wręcz o tym przekonany.

 

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts