Urocza, starsza pani zamieszkała w domu opieki dla osób starszych. W dniu jej 70. urodzin nikt do niej nie przyjechał. Kilka dni później wydarzył się prawdziwy cud

Jestem dyrektorką Domu Opieki dla osób starszych. Przez nasz ośrodek przewija się sporo osób. Dziś chciałabym podzielić się z Państwem wzruszającą historią, jednej z naszych podopiecznych.

To był dzień jak każdy. Do naszego ośrodka trafiła kobieta przywieziona przez swojego syna. Kobieta, choć nie do końca rozumiała, co się dzieje, czuła w sercu, że coś jest nie tak. Wszystko stało się dla niej jasne dopiero w czasie naszej rozmowy w domu opieki.

Syn wniósł jej rzeczy do pokoju i odjechał bez pożegnania. Chyba było mu niezręcznie. Kobieta usiadła na łóżku. Powiedziała, że synowa nie chce mieszkać z nią w jednym mieszkaniu, dlatego od dłuższego czasu próbowała się jej pozbyć na wszelkie sposoby. W końcu plan synowej zadziałał i syn pozbył się matki. Jednak głęboko w sercu wierzyła, to tylko tymczasowe i syn wkrótce przyjdzie po nią.

Pani Marianna była dla nas wszystkich niezwykle miła i pomocna. Od razu wszyscy współmieszkańcy zaprzyjaźnili się z nią, a nasi pracownicy wręcz ją pokochali.

Syn czasami odwiedzał matkę, potem zaczął przychodzić rzadziej, aż w końcu w ogóle przestał. Często widzę, jak pani Marianna stoi przy oknie i patrzy z nadzieją, czekając na syna. Ale niestety tutaj, w naszej instytucji, wszyscy już wiedzą, że syn nie przyjdzie po matkę.

Pani Marianna była zdrowa, miała niewielkie problemy zdrowotne jak na swój wiek. Gdyby bliscy ją kochali, mieszkałaby z nimi przez długie lata, ale prawda niestety jest taka, że w miejscach takich jak domy starców, ludzie często popadają w depresję, a co za tym idzie, ich stan zdrowia ulega pogorszeniu. Rok w tej instytucji to 3 lata zwykłego życia.

Pani Marianna obchodziła niedawno 70 urodziny. Postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę. Udekorowaliśmy jadalnię, kupiliśmy tort, zapaliliśmy świece. Babcia wypowiedziała życzenie i zalała się łzami. Myślę, że nietrudno zgadnąć, o czym marzyła.

Pod koniec dnia nasza ulubiona pensjonariuszka poprosiła mnie o rozmowę. Podziękowała za miłą niespodziankę, ale przykro jej było, że żaden z synów się nie pojawił. Byłam zdziwiona, bo myślałam, że pani Marianna ma tylko jednego syna. Wyjaśniła mi, że ma jeszcze jednego syna, młodszego. Wyjechał 15 lat temu za granicę i stopniowo kontakt z nim się urwał. Nie miała pojęcia, gdzie może być jej syn, bo przez te lata nie miała od niego żadnej wiadomości.

Było mi jej bardzo żal. Postanowiłam odnaleźć jej drugiego syna. Nie chciałam robić jej zbędnych nadziei, więc nie powiedziałam o moim planie.  Podczas naszej rozmowy, dyskretnie zadawałam pytania, by uzyskać informacje, które mogłyby mi pomóc w poszukiwaniach. Znalazłam w mediach społecznościowych dwóch mężczyzn, którzy spełniali kryteria, ale nie miałam pewności, czy któryś z nich to syn pani Marianny. Napisałam wiadomość do obu.

Kilka dni później, gdy po skończonej zmianie wsiadałam do samochodu, zauważyłam mężczyznę stojącego przed bramą z bukietem kwiatów. Podeszłam poinformować, że godziny odwiedzin już skończyły. Mężczyzna powiedział, że dopiero przyleciał do kraju. Przyjechał tu prosto z lotniska i przeprasza za późną porę. Zapytałam, do kogo przyszedł. Okazało się, jest młodszym synem pani Marianny. Kiedy otrzymał wiadomość ode mnie, postanowił jak najszybciej wrócić do kraju. Wsiadł w pierwszy możliwy samolot i przyleciał do matki.

Oczywiście wpuściłam go do ośrodka. To było bardzo wzruszające spotkanie matki z synem. Nikt z pracowników nie krył łez. Nawet nie możecie sobie wyobrazić, jak bardzo byłam szczęśliwa, widząc panią Mariannę uśmiechniętą w ramionach syna. Syn od razu zapowiedział, że zabiera mamę do siebie.

Co się działo z jej synem przez te lata, gdzie był? Tego nie wiem. To już ich prywatna sprawa, o której porozmawiają w domu. My możemy się tylko cieszyć, że ich drogi na nowo się połączyły.

To jedna historia z naprawdę niewielu w naszym ośrodku, która zakończyła się happy endem, a ja jestem szczęśliwa, że miałam w tym swój udział.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts