Mocno kocham zarówno córkę, wnuki jak i zięcia, który stał mi się bliski jak syn, ale nie mogę tak radykalnie zmienić swojego życia

Pracowaliśmy za granicą i w rezultacie mamy przestronne mieszkanie z trzema sypialniami. Teraz mamy aż trzy oddzielne pokoje, dwie łazienki, trzy balkony, ogromną kuchnię i przestronny salon. Nasze szczęście nie miało granic, ponieważ spełniło się nasze wspólne marzenie.

W czasie gdy kupiliśmy to mieszkanie nasza córka nie była jeszcze mężatką. Jak tylko skończyliśmy remont członkowie naszej rodziny postanowili wybrać sobie najlepsze miejsce dla siebie. Nasz syn Bogdan wybrał sobie jasny i duży, ale jednocześnie przytulny pokój. Córka Daria z kolei wybrała piękną sypialnię z balkonem, a ja z żoną no cóż… nie mieliśmy już wyboru i ulokowaliśmy się w ostatnim wolnym pokoju na rozkładanej sofie. Nie braliśmy udziału w bitwie o pokoje, ponieważ rozumiemy, że dzieci dorastają i potrzebują więcej własnej przestrzeni.

Potem nasza córka wyszła za mąż. Nowożeńcy zażyczyli sobie eleganckiego, hucznego wesela. Na szczęście pan młody był zamożny, więc wesele było dokładnie takie jak chcieli: była zarówno wspaniała limuzyna jak i przyjęcie w drogiej restauracja dla dużej liczby gości. Zaplanowali romantyczną podróż poślubną do egzotycznego kraju, a rodzice pana młodego w dniu uroczystości podarowali młodej parze sporo pieniędzy na zakup mieszkania.

Zaraz po ślubie nowożeńcy przywieźli rzeczy do naszego mieszkania. Na przestrzeni lat pojawiła się dwójka wspaniałych dzieci, które z żoną po prostu uwielbiamy – w ten sposób utworzyliśmy dużą i przyjazną rodzinę.

Daria i Aleksander nie myśleli jednak wcale o wyprowadzce. Z żoną naprawdę chcieliśmy pomóc im finansowo w zakupie mieszkania, ale kiedy z nimi rozmawialiśmy usłyszeliśmy coś, czego się nie spodziewaliśmy. Małżonkowie bowiem nie myśleli nad kupnem mieszkania.
Nie szukali nawet żadnego, chociaż mogli sobie na to pozwolić, biorąc pod uwagę ich finanse. Daria powiedziała nam, że planuje dostać po nas mieszkanie, zamiast oszczędzać pieniądze na własne, uznając za stosowne ewnetualne wyeksmitowanie Bogdana z miejsca zamieszkania, które należy się mu tak samo, jak jej. Uważała, że brat jest już za dojrzały, by wciąż mieszkać z rodzicami.

Bogdan wówczas był studentem, więc gdzie niby miałby mieszkać? Poza tym córka w ogóle nie rozumiała, dlaczego nie chcemy oddać im swojego mieszkania, na które tak długo i ciężko pracowaliśmy.

Mocno kocham zarówno córkę, jak i zięcia, który stał mi się bliski jak syn, ale nie mogę tak radykalnie zmienić mojego życia. Bardzo trudno jest oddać komuś swoje marzenie, które tak trudno było osiągnąć, pokonując różne przeszkody i to nawet ze względu na ludzi, których tak bardzo się kocha i ceni.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts