Tata ma drugą rodzinę

Widząc ojca, który wyszedł z klatki schodowej, Mateusz porzucił chłopaków i ukrył się w zabawkowym parowozie. Ojciec niósł na plac zabaw dwuletnie dziecko, którego chłopiec nienawidził całym sercem. Gdyby teraz potknął się i upuścił swoją ukochaną córeczkę, która ukradła Mateuszowi tatę! Tego jej życzył!

– Myślę, że musimy zmienić mieszkanie na większe – powiedziała mama Mateusza tego przełomowego dnia.

Mąż Antoni bez apetytu jadł pospiesznie ugotowany makaron z konserwami rybnymi. Kasia w zamyśleniu stała przed otwartą lodówką – nie było za bardzo nic innego do jedzenia, ale nie chciała makaronu – szybko ugotowała go dla Antoniego, aby nie oburzał się znowu brakiem kolacji. Kasia nie znosiła gotowania, a teściowa ostatnio przestała przynosić pojemniki ze świeżymi potrawami, ponieważy poszła do pracy – została opiekunką. Nie bez powodu mówią, że wszystkie teściowe są wredne!

Antoni odwrócił się do żony, aby zrozumieć, czy żartuje, czy nie, ale zobaczył tylko jej duży tyłek, którego wciąż nie pozbyła się po ciąży. Mateusz ma już 5 lat, a Kasia, zamiast chudnąć, nadal zwiększa swoje gabaryty. Wyjęła masło i zaczęła smarować nim bułkę.

– Dlaczego milczysz? Mamy mało miejsca, nie widzisz?

– Nie, nie widzę. Jest nas trójka, a mamy mieszkanie dwupokojowe, które opłacili zresztą moi rodzice. Chciałem dzisiaj z Tobą poważnie porozmawiać.

Ostatnie zdanie Kasia puściła mimo uszy.

– No tak, Twoi rodzice! Mamy prawo je sprzedać bez zgody twoich rodziców, jest na Ciebie przepisane, a więc jest wspólne.

Antoni oparł się na krześle. To było straszne! Byli już od dawna obcymi ludźmi dla siebie.

– Nie będzie nowego mieszkania. Rozwodzę się z Tobą – powiedział Antoni i odepchnął makaron od siebie.

Mateusz zastygł na korytarzu z talerzem ulubionych nuggetsów. Szedł do kuchni, ponieważ zabrakło mu keczupu.

Kasi żart wydawał się tak nie na miejscu, że okruchy bułki posypały się jej z ust. Była zbyt pewna tego, że Antoni od niej – tak cudownej – nigdzie nigdy nie odejdzie.

Ale Antoni kontynuował bardzo poważnie.

– Jesteś świetną matką, to bez wątpienia, ale żoną…

Prawda zszokowała i oburzyła Kasię jednocześnie. Tylko syn miał dla niej znaczenie, poświęciła mu całą siebie, a mąż… To ktoś, kto ma obowiązek przynosić pieniądze. Według Kasi jej mąż źle radził sobie z tym zadaniem. Brak wakacji w Turcji i skórzanej kurtki były ważnymi powodami aby nie dawać mężowi należytej opieki i pieszczoty. Kasia nie miała nastroju, czy to jej wina? Przecież dostawał to, na co zasłużył… a teraz próbuje ją winić za wszystko!

Mateusz po cichu wrócił do swojego pokoju. Ojciec pośpiesznie pakował walizkę.

– A co z synem? Nie potrzebujesz już syna? – Kasia histeryzowała, gdy Antoni powiózł walizkę do wyjścia.

Mateusz siedział wystraszony za drzwiami. Antoni poszedł do niego i pogładził go po czole.

– Nie słuchaj jej synku, zawsze będę Cię kochać.

Drzwi zatrzasnęły się za mężczyzną delikatnie. Cisza, podczas której słychać nawet budzącą się podczas zimy muchę nie trwała jednak długo. Kasia rzuciła się do łazienki, ale Mateusz nie słyszał płaczu – wściekła kobieta po prostu waliła pięścią w ściany.

Pięcioletni chłopiec zamknął drzwi do swojego pokoju, a potem podbiegł do okna. Już go nie widział, ojciec już odszedł. Bezlitosne i nieproszone uczucie wkradło się do duszy dziecka i pogłębiało się z minuty na minutę, zostawiając gryzącą pustkę w środku. Była przerażająca ! „A co ze mną? Co z tym wszystkim… Naprawdę nie wrócisz dzisiaj, tato? Jesteś dla mnie połową mojego świata! Ty, mama i ja – razem jesteśmy jednym, całym światem. Jak teraz będzie bez Ciebie?”.

– Wróci i to szybko, zobaczysz! – mówiła Kasia do najlepszej przyjaciółki przy filiżance herbaty – niech się trochę wybawi. Nie, nie, jedz sama, jestem na diecie –  Kasia odepchnęła od siebie pudełko ze swoimi ulubionymi Rafaellami.

Kasia przyszła na rozprawę w dopasowanej spódnicy – schudła, była nawet ładniejsza niż ostatnio, a spojrzenie stało się drapieżniejsze i bardziej gniewne. Antoni prześlizgnął po niej oczami, zdziwił się, ale nie zmienił swojej decyzji.

Zostawił im mieszkanie. Sam mieszkał gdzieś w pobliżu ale ani Kasia, ani Mateusz nie znali dokładnego adresu. Dwa razy w tygodniu Antoni spotykał się z Mateuszem, potem raz, a potem już tylko raz na dwa tygodnie…

– Tato, przestałeś mnie kochać? Masz mnie już dość?

– No co Ty, synku. Jestem po prostu zajęty.

Pół roku później spotkali się przypadkowo na ulicy, mężczyzna prowadził pod ręką dziewczynę, była młodsza i ładniejsza od Kasi. Mateusz poczuł, jak mama się napina. „Brzuch! Ona już ma brzuch, wyobrażasz to sobie Natalia?!”- pół godziny później krzyczała ze złością do słuchawki.

Teraz widział go z córką, a o Mateuszu zupełnie zapomniał. „Monika – ropucha!” – krzywił się Mateusz. Dziewczynka na głowie ma dużo loków, a jej twarz jest całkowicie niewinna i rozświetlona szczęściem. ” Tato!”- krzyczy do niego i podnosi rączki. Ojciec łapie ją w ramiona i jej się przypatruje… “Jak śmiesz!” Ty też jesteś moim tatą! Dlaczego? Dlaczego mi to zrobiłeś?!”. Plastikowym mieczem Mateusz wściekle drapie spód lokomotywy, podglądając wąską szczelinę. Miecz chrupie w środku. Mateusz szybko ociera oczy – nie będzie płakał! Nie jest żadną babą!

Jak pocisk wyleciał z ukrycia i pobiegł do domu.

– Och! Coś jesteś wcześnie – mama chłopca nie mogła ukryć niezadowolenia, że wrócił już do domu.

– Uuu – zabrzmiał z kuchni męski głos.

Gabriel w ich życiu pojawił się niedawno. Odwiedzał ich w domu, pozostawiając po sobie zapach tytoniu i męskich, duszących perfum. Mama usługiwała mu, była na każde jego zawołanie. Nawet wtedy, gdy Gabriel wychodził na balkon, aby zapalić, Kasia towarzyszyła mu i czasami sama częstowała się papierosowi.

– Mówisz, że Twoja matka mieszka na wsi? – spytał ją Gabriel, gdy Mateusz zaszył się w swoim pokoju.

Z filozoficznym wyrazem twarzy Gabriel wypuszczał pierścienie dymu.

– Mieszka daleko, pod Arłamowem – powiedziała słodko Kasia.

– To wcale nie tak daleko. Jakieś pół dnia pociągiem, prawda?

– Prawie cały dzień.

Gabriel zamilkł, patrząc na rząd wieżowców. Był upalny dzień.

– Twojemu synowi będzie tam dobrze. Co ma niby robić latem w mieście?

– Moja mama… ona się nie zgodzi. Mówi, że to za dużo kłopotów.

– Co to za kłopot? On ma przecież 8 lat. Trzeba go tylko nakarmić, a potem będzie się bawił na zewnątrz. Pogadasz z nią kotku? A my pojedziemy sobie do Turcji, zapłacę za wszystko.

Gabriel pochylił się nad jej szyją i Kasia zachichotała, jednak jej twarz przyćmiła wątpliwość.

Wieczorem zadzwoniła do mamy. Stała za zasłoną i nie widziała, że Mateusz właśnie wszedł do salonu i zaczął zmieniać kanały. Kasia była zbyt podekscytowana, żeby zwracać uwagę na otoczenie.

– Tak, mamo, polecimy do Turcji, wyobrażasz sobie?!

Mateusz podsłuchał jej rozmowę i był zachwcony. Morze! Pojedzie nad morze! Wyobraźnia malowała mu przed oczami palmy, piasek, interesujących tubylców, aż czuł ciepło wody i piasek pod stopami. Chłopiec rozpromienił się i nawet pomyślał, że ojciec niech sobie zostanie z tą swoją córeczką w dusznym mieście., a on, Mateusz, ma już prawie nowego tatę, który będzie go co roku woził nad morze! Będą przyjaciółmi, zostaną rodziną…

– Zgadzam się, mamo, ale posłuchaj – Kasia nabrała więcej powietrza – Błagam, weź Mateusza do siebie na lato. Czekaj! Od tego zależy moje życie osobiste! Nie chcesz, żebym była szczęśliwa?

Okropne, gryzące jego duszę uczucie zaatakowało chłopca z nową siłą, aie stawiał oporu. Chciał stać się kamieniem – nieczułym, zimnym i ciężkim. Wszystko jest lepsze niż pustka, którą pozostawili po sobie wszyscy ci, których uważał kiedyś za bliskich ludzi.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts