– Otrzymaliście pomoc przy zakupie mieszkania, więc teraz Wy powinniście pomóc.

Logika mojej teściowej jest bardzo niezwykła, wyjątkowa. Tylko teściowa ją rozumie. Uważa, że pomogła mnie i mojemu mężowi w zakupie mieszkania, więc teraz musimy też pomóc jej. To mogłoby brzmieć logicznie, gdyby nie jeden niuans: krewni mojego męża nie mają nic wspólnego z tym, że kupiliśmy mieszkanie. Moi rodzice i babcia pomogli nam z pieniędzmi, jednak teściowa zapewnia, że powinniśmy pomóc jej rodzinie.

Po naszym ślubie ze Sławkiem, jego najstarszy brat zamieszkał z teściową wraz z żoną i dzieckiem. Mieszkanie jest dwupokojowe, więc my po ślubie musieliśmy radzić sobie sami. Teściowa twierdziła, że ​​jego brat z żoną musieli zebrać pieniądze na mieszkanie, a teraz zbierają je od dziesięciu lat i nadal nic.

Ogólnie rzecz biorąc, nie obchodziło mnie, jak żyje brat mojego męża. W tej sytuacji były nawet pewne zalety – teściowa wcale się mną nie interesowała. Początkowo nadal chodziła do pracy, potem została w domu z wnukami, podczas gdy jej synowa próbowała znaleźć zatrudnienie.

Sławek i ja skonsultowaliśmy się i zdecydowaliśmy, że najpierw musimy kupić mieszkanie, a potem mieć dzieci. Moi rodzice zatwierdzili tę decyzję.

– Zaoszczędźcie jak najwięcej, a wtedy pomożemy Wam, gdy zdecydujecie się na zakup – powiedział tata.

Nie nalegaliśmy, aby nasi rodzice nam pomogli, ale też nie odmówiliśmy hojnej oferty. Cztery lata później udało nam się zebrać potrzebną sumę, wystarczającą na wkład własny.

Powiedziałam tacie, że planujemy zaciągnąć kredyt, ale poprosił nas, abyśmy się wstrzymali.

– Babci tak trudno jest żyć samotnie, nie ma już w pobliżu krewnych. Zabierzemy ją do naszego domu i sprzedamy jej mieszkanie. Zgodziła się na wszystko, więc jeszcze się nie spieszcie. Babcia przeprowadzi się, a Wy otrzymacie pieniądze ze sprzedaży mieszkania. Może uda Wam się kupić lepsze mieszkanie, nawet bez kredytu.

Byliśmy zachwyceni taką ofertą. Nie mogliśmy nawet marzyć, że obejdziemy się bez kredytu, ale nawet jeśli uda nam się wziąć mniejszą kwotę, to już jest szczęście.

Rodzice potrzebowali czterech miesięcy na wszystko, co zaplanowali. Dodaliśmy nasze oszczędności i wystarczyło nam na jednopokojowe mieszkanie bez kredytu, ale i tak zdecydowaliśmy się kupić mieszkanie dwupokojowe, bo chcieliśmy mieć dzieci.

Musieliśmy zaciągnąć kredyt, ale płatności były bardzo przyjemne. Sześć miesięcy później przeprowadziliśmy się do własnego mieszkania. Na parapetówkę zaprosiliśmy wszystkich krewnych, w tym ze strony męża.

– Niezłe mieszkanie, masz szczęście – powiedziała żona brata Sławka. – Ale my nie możemy oszczędzać. Dzieci nas sporo kosztują.

Naprawdę chciałam jej powiedzieć, że mieliśmy bardziej przemyślane podejście do rozwiązania problemu mieszkaniowego, ale milczałam. W końcu niczego by to nie zmieniło.

Teściowa nie odzywała się przez cały wieczór, wyraźnie o czymś myśląc. Bardzo szybko dowiedzieliśmy się, o czym.

Przyszła do nas i powiedziała:

– Bardzo trudno mi żyć z synem i jego dziećmi. Za dużo ludzi w mieszkaniu. Pomóż bratu kupić własny dom!

– Dlaczego mam mu pomagać? – był zaskoczony.

– Cóż, my Ci pomogliśmy, więc teraz Ty też powinieneś.

– Za niedługo spłacimy cały kredyt, ale nie od Was otrzymaliśmy pomoc – powiedziałam, a mój mąż tylko w milczeniu skinął głową na poparcie.

– A jaka to różnica, od kogo była pomoc? Najważniejsze, że była! Ty też powinnaś pomóc! Twoi rodzice niczego nie potrzebują, ale brat Twojego męża… Teraz bardzo szybko spłacicie kredyt, a potem możecie zaoszczędzić na jego mieszkanie.

Sławek potrząsnął głową i odpowiedział, że nie będzie brał udziału w czymś takim.

– Mój brat nie jest już mały, od tylu lat żyje dla własnej przyjemności. Wydaje się być zadowolony ze swojego życia.  Ciężko pracowaliśmy, żeby zarobić na mieszkanie. Tak, pomogli nam krewni mojej żony, ale też musieliśmy wiele zainwestować i na wszystkim oszczędzać. Jeśli mamy dług, to Ty, mamo, na pewno nie masz z tym nic wspólnego.

Teściowa powiedziała coś po cichu, próbowała wywrzeć presję i litość. Mówiła, że tam są małe dzieci i trzeba im pomóc mieć własny kąt, ale Sławek sprzeciwił się, że nie są sierotami, co oznacza, że ​​mogą im pomóc ich rodzice.

Poza tym, planujemy mieć własne dzieci.

W efekcie teściowa bardzo się przez nas obraziła. Splunęła nawet w pobliżu progu, kiedy wychodziła. Z jakiegoś powodu wydawało jej się, że na pewno zmienimy zdanie. Ale była w błędzie. Męża mocno zdenerwowała kłótnia z matką, jednak szybko się zreflektował, bo wkrótce miał zostać ojcem.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts