Mąż zostawił mnie i syna dla młodszej kobiety

Przez 10 lat mieszkałam z moim mężem u jego jego matki. Piotr od razu powiedział, że nie musimy kupować własnego mieszkania, bo on jest sam, nie ma rodzeństwa i jej trzypokojowe mieszkanie prędzej czy później dostaniemy.

Z początku trochę niechętnie przyjęłam jego propozycję, bo przecież z doświadczenia innych wiem, jak niedobrze jest mieszkać z teściową pod jednym dachem, wychodzą z tego same konflikty.

Kiedy zaczęliśmy mieszkać z Wiesławą, okazało się, że jest to bardzo spokojna i dobra kobieta. Nie mogę powiedzieć, żebym darzyła ją wielką miłością, ale miała w sobie dużo ciepła.

Po dziesięciu latach wspólnego życia, zdarzyło się, że po imprezie zakładowej, Piotr nie wrócił na noc do domu. Zaczęłam coś podejrzewać, ale nie chciałam takich myśli dopuścić do siebie. Był jakiś nieobecny, ciągle gdzieś dzwonił, tłumacząc się, że to sprawy służbowe, ogólnie bardzo się zmienił. Nawet to, że już mieliśmy małego synka nie zmieniło niczego w naszym życiu.

Z teściową mogłam rozmawiać nadal serdecznie, nigdy nie powiedziałam przy niej nic złego o jej synu, z szacunku dla niej, ale ona sama wszystko rozumiała. Wiesława przez te wszystkie lata bardzo mi pomogła z dzieckiem. Odprowadzała Mikołajka do przedszkola, a potem do szkoły i zawsze przygotowywała dla nas jedzenie.

To było 10 lat temu, kiedy mój mąż, powiedział nam, że chce separacji, ponieważ ma inną kobietę. Od razu oświadczył, że nigdzie się nie wybiera i zostanie tutaj, bo to jest jego dom, a ja muszę się wyprowadzić.

Wtedy teściowa po raz pierwszy wtrąciła się do naszej rozmowy, prosząc syna o rozwagę, o ratowanie rodziny, o myślenie o dziecku. Ale wszystkie te rozmowy były na darmo, bo Piotr już dokonał wyboru, nie zamierzał nikogo słuchać.

Wzięłam swoje rzeczy, syna i wyszłam, na drugi dzień mój mąż przyprowadził swoją nową dziewczynę.

Zaczęłam wynajmować pokój u pewnej starszej kobiety, koleżanki z pracy mi o niej powiedziały. Teraz oczywiście jest ciężko, bo zarabiam parę złotych, a mieszkamy we dwójkę z synem w cudzym domu. Babcia Hania, bo tak ją nazywamy, nie jest wcale zła, ale ma ostry charakter, zawsze jest ze mnie niezadowolona, wszystko robię źle. Zaczęliśmy nawet z Mikołajem jeść w pokoju, żebyśmy nie musieli wchodzić do kuchni. Kobieta zawsze ma o coś pretensje, że nakruszone, albo za długo palę światło, mały głośno mówi itp. Nie chcę się jej narażać, bo nie mam pieniędzy na większe mieszkanie.

Gdy raz spotkałam teściową na lokalnym targu, jej oczy były ponure i smutne. Przez moje problemy zupełnie o niej zapomniałam, więc bardzo się ucieszyłam, że ją zobaczyłam.

Nie miała pretensji do swojego syna, ale rozumiałam, że musi żyć z nim dobrze i wszystko tolerować, w końcu mieszkali w jednym domu. Odbyłyśmy miłą i serdeczną rozmowę, ona odeszła, ale poprosiła mnie, żebym zadzwoniła do niej na telefon.

Było mi bardzo smutno z powodu mojej teściowej, widziałam, że ta kobieta jest nieszczęśliwa. Przygarnęłabym ją do siebie, ona na pewno by mi pomogła, była dobrym człowiekiem, ale ja sama nie mam gdzie mieszkać, jak należy postąpić?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts