Córka przyszła do nas w imieniu swojego męża. Nie podobała mu się poprzednia praca, więc miał nadzieję, że zatrudnimy go w naszej rodzinnej firmie. Zgodziliśmy się, ale on nadal nie był zadowolony.

Mój mąż i ja nie jesteśmy biednymi ludźmi, ale zamożnymi. Nie mamy jachtów i osobistych samolotów, willi w Hiszpanii, ale żyjemy w obfitości i nie liczymy pieniędzy od pensji do pensji. Od dłuższego czasu mamy małą firmę, która przynosi stabilne dochody. Dopóki moja córka nie wyszła za mąż, mój mąż i ja w pełni ją utrzymywaliśmy.

Moim zdaniem właściwie wychowaliśmy dziecko, a to jej małżeństwo to tylko hołd dla zdesperowanej młodości i pierwszych poważnych uczuć. Wiedziała, że ​​nie będziemy jej stale wszystkiego sponsorować, powiedzieliśmy dawno temu. Wiedziała, że ​​kiedy wyjdzie za mąż, będzie rozwiązywała problemy finansowe z mężem.

Mój mąż i ja daliśmy jej mieszkanie i samochód: mieszkanie, kiedy rozpoczęła studia, a samochód na ukończenie studiów. Płaciliśmy też za jej utrzymanie. Cóż, okresowo dawaliśmy też prezenty i kieszonkowe. Pieniądze wydawała na podróże i przyjemności. Wiedziała, że ​​na razie może sobie na to pozwolić.

Dostała pracę bez naszej pomocy. Pilnie się uczyła, więc i obecne stanowisko jest wartościowe. W pracy poznała swojego męża Sławka – pracował nam dorywczo. Mężczyzna jest przystojny, ale na tym kończą się jego zalety. Przynajmniej dla mnie i mojego męża.

Od razu pomyślałam, że tak naprawdę nie kocha naszej córki. Wystarczyło, że nie miał mieszkania, stałej pracy, ani samochodu. Nie uważam, że pieniądze powinny iść na pieniądze, a nasza córka musi wyjść za biznesmena. Jeśli mężczyzna ma dwie sprawne ręce, to może pracować nawet jako hydraulik, ważne by przynosił do domu pieniądze i był w stanie zapewnić byt rodzinie.

Od niego jasno wynikało, że nie lubi pracować i nie wie jak, bo jego dorobek zawodowy to pięć lat dorywczych prac. Moja córka rok później dostała awans, bo to dziewczyna z głową i zdrowymi ambicjami.

Ale Sławek uwiódł naszą córkę – był w stanie pięknie się zaprezentować i pięknie mówić, co najwyraźniej wystarczyło. Szybko się do niej wprowadził, szybko oświadczył i nalegał na ślub. Próbowałam porozmawiać z córką i powiedzieć jej, żeby nie spieszyła się ze ślubem, ale nosiła różowe okulary. Zdałam sobie sprawę, że moje wysiłki były daremne i po prostu odpuściłam.

Moja córka i pan młody często nas odwiedzali. Mój mąż i ja nie wyrażaliśmy niezadowolenia z jego wizyt, bo od razu by to zauważyła moja córka, a ja nie chciałam jej urazić. Sławek dużo mówił i często o biznesie, który otworzyłby, gdyby miał pieniądze, opowiadał też, ile robi w pracy, jak jest tam ceniony…

Po ślubie zasponsorowaliśmy im podróż. Wszystko to zostało zrobione wyłącznie dla córki, ponieważ była szczęśliwa. Wierzyłam, że z czasem spojrzy na męża trzeźwym spojrzeniem, ale sama nic nie zamierzałam robić.

Po pewnym czasie moja córka przyszła do nas porozmawiać. Powiedziała, że ​​nie mają wystarczającej ilości pieniędzy, bo Sławek nie dostał podwyżki, więc nie są w stanie opłacić wszystkich wydatków, które kiedyś my ponosiliśmy. Nie starcza im na standard życia, do którego przywykła córka. Dlatego miała prośbę, byśmy zatrudnili Sławka w naszej formie.

Mój mąż zgodził się, ale od razu ostrzegł córkę, że Sławek będzie musiał zacząć od najniższego stanowiska, aby zrozumieć wszystkie zawiłości pracy. Tak zaczynali wszyscy jego przełożeni, dla zięcia nie będzie wyjątku. Nasza córka uznała, że mamy rację, zwłaszcza że jej mąż pracował w innej dziedzinie.

Ale Sławek nie był zadowolony z takiego rozwoju sytuacji, nie był na to gotowy. Najprawdopodobniej widział oddzielne przestronne biuro, osobistą sekretarkę i wolny grafik. Wyraźnie nie był zachwycony, aby zaczynać od zera, ale nie odmówił, chociaż widać było jego urażony majestat.

Pracował przez miesiąc, otrzymał pensję i poszedł na zwolnienie lekarskie.

Spędził tak dwa tygodnie, po czym ponownie wrócił. Chwilę pracował i ponownie poszedł na zwolnienie, a potem całkowicie zrezygnował. Nikt go nie zwolnił, o wszystkim zdecydował sam.

Podobno wraz z naszą córką nie dogadywali się na temat jego nowej pracy. Córka była nam wdzięczna, że zatrudniliśmy Sławka, ale jemu wciąż coś nie odpowiadało. Nie powiedziała mi szczegółów, ale jak zrozumiałam, Sławek czuł się urażony, że nie został zatrudniony jako szef, ale po prostu zwykły pracownik. Jakbyśmy udowadniali, że nie jest nam równy. Chociaż, powtarzam, nie taki był nasz zamiar. Każdy zaczynał od zera.

Generalnie zrezygnował, znalazł inną pracę, ale jest też pensja daleka od granic marzeń. Minęło pół roku, a córka mówi o mężu z nieskrywaną zniewagą i przychodzi do nas sama. Uważa, że ​​to kryzys relacji, który trzeba przezwyciężyć i wszystko będzie dobrze. A ja myślę, że właśnie jej oczy zaczęły się otwierać. Wkrótce zmęczy się samooszukiwaniem i podejmie właściwą decyzję co do swojego wybranka.

W międzyczasie milczymy i wspieramy. Mogliśmy od razu zapobiec temu małżeństwu, ale tego nie zrobiliśmy. Każdy ma swoje własne życie i doświadczenia życiowe.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts