Swatka stała na progu. Przyjechała z mężem na wesele, które miało się odbyć dopiero jutro.

Poranek był ciężki… Dziś czekaliśmy na moją córkę i jej narzeczonego, którzy jutro mają brać ślub. Myślałam, że ich przybycie rozweseli mnie, ale moje nadzieje nie były uzasadnione… O szóstej rano dzwonek do drzwi zadzwonił, kiedy mój mąż poszedł otworzyć, prawie stracił głowę – swatka stała na progu. Przyjechała z mężem na wesele, które miało się odbyć dopiero jutro… Najbardziej wkurzyło mnie to, że nawet nie ostrzegli nas w żaden sposób o swoim przybyciu. Po prostu postawili nas przed faktem. Nie wiedzieli, co w tym złego, bo teraz jesteśmy praktycznie rodziną!

Jeśli powiem, że ich przybycie nas zaskoczyło, to nic nie powiem, ale nie mogłam ich wypędzić. Zapytałam tylko, dlaczego przybyli tak wcześnie. Swatka odpowiedziała, że sąsiad jechał w te okolice i ich podwiózł. Potem dodała, że ​​mają dużo toreb, a autobus z bagażami nie jest zbyt wygodny…

Swatka wyładowywała z toreb marynaty, sałatki i mięso. Cóż, mówiliśmy jej, że nic nie jest potrzebne, ale ona jest uparta! W innej torbie słychać było grzechot butelek. Krótko mówiąc zrobiła wszystko, co chciała i nie dbała o naszą prośbę.

Postanowiłam, że nie pozwolę na alkoholową zabawę dzień przed weselem dzieci, więc wysłałam swatkę do domku letniskowego, w którym mój mąż urządza pijackie imprezy z przyjaciółmi. Nie przeszkadzało jej to, posłusznie kazała zabrać ze sobą torby i zadowolona wyszła.

Może mam stronniczy stosunek do tej kobiety, ale ona sprawia, że ​​choruję i są ku temu pewne powody. Uparła się, że musi mieć piękną fryzurę, ale nie zamówiła dla siebie żadnego fryzjera. Chce przejąć moją jutrzejszą wizytę w salonie, mimo że zarezerwowałam ją już trzy tygodnie temu. Nie wiem do kogo zwrócić się po pomoc, więc będę szukała dla niej kogoś, bo sama jej włosów nie będę czesała…

Narzekała też naszego kota. Powiedziała, że zamiast oszczędzać na wnuki, wzięliśmy do domu to stworzenie i wydajemy pieniądze na jego wyżywienie. Jednak mąż nie pozwolił jej na takie słowa i powiedział, że sami zdecydujemy, kogo będziemy karmić. A potem krzyknęła na kota, by nie latał jej się pod nogami i poszedł na kanapę. To było zabawne, gdy kot posłuchał jej rady, położył się i zaczął oglądać telewizję.

Dzisiejszy dzień planowaliśmy spędzić z dziećmi przy obiedzie w spokoju i ciszy.

Oboje wiedzą, że mój mąż ma problemy z piciem i nie nalegaliby, żeby bawił się przy alkoholu. Jednak to nie zadziała ze swatką, jestem tego więcej niż pewna…

Taki oto zastał mnie poranek…

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts