Przepisałam mieszkanie na wnuczkę, a teraz córka chce mnie pozwać i mieć mieszkanie tylko dla siebie

Moja własna córka grozi mi pozwem i sprawą w sądzie. Dlaczego? Dlatego, że napisałam testament, a w nim zadeklarowałam, że mieszkanie po mojej śmierci ma trafić do wnuczkiUważa, że ​​to niesprawiedliwe i to jej należy się mieszkanie, w którym spędziła całe dzieciństwo i część dorosłego życia.

Nie chciałabym tego mówić, ale prawda jest taka, że wychowałam córkę na najprawdziwszą egoistkę. Zawsze stawia się w centrum zainteresowania i nie liczy się ze zdaniem najbliższej rodziny.

Córka ułożyła sobie życie wiele lat temu, jej mąż niestety nie przeżył tragicznego wypadku i pozostawił po sobie jedynie moją najwspanialszą wnuczkę.

Z wnuczką mam bardzo dobry kontrakt, kocham ją z całego serca, ale z córką… Mimo tego, że to moje rodzone dziecko, nie potrafię utrzymać z nią zażyłej relacji.

Wnuczka nie pamięta nawet ojca. Do szóstego roku życia obie z matką u mnie mieszkały. Przez wiele lat wnuczka uważała, że jestem złą babcią, bo mama cały czas płakała. Dopiero później, kiedy dorosła, zdała sobie sprawę, że starłam się uchylić im nieba, a jej mama rozpaczała po stracie męża, a na mnie gniewała się za każdym razem, gdy starałam się przemówić jej do rozsądku.

Potem moja córka po raz drugi wyszła za mąż i zostałam w mieszkaniu sama. Niestety drugie małżeństwo nie przetrwało próby czasu i siedem lat później rozwiedli się. Tym razem nie wróciły jednak do mnie. Były mąż wyjechał do pracy w Niemczech i pozwolił im tymczasowo zamieszkać w jego mieszkaniu.

Trzy lata później wyszła ponownie za mąż i zamieszkała u nowego męża.

Oczywiście nie był zadowolony z przyszywanej córki, chociaż nigdy jej nie obraził. Po prostu nie zwracał na nią uwagi. Moja córka też nie interesowała się wychowaniem dziecka, była całkowicie pochłonięta nowym mężem. Ciągle była o niego zazdrosna, robiła skandale i sceny z rozbijaniem talerzy.

Raz w miesiącu pakowała swoje torby, a jej mąż wciąż ją zatrzymywał i prosił o przebaczenie. Wnuczka przyzwyczaiła się do takiego życia.

Często powtarzała mi jak wdzięczna jest, że ma babcię. Bardzo mi pomagała. Później dostała się na studia pielęgniarskie i zamieszkała w akademiku, a moja córka znów poznawała nowych mężczyzn i regularnie zmieniała adresy. Nic się nie zmieniło, dzwoniła do własnego dziecka jedynie od święta, o mnie już nie wspominając.

Zaakceptowałam, że źle wychowałam córkę, ale moja wnuczka nie mogła się z tym pogodzić. Nienawidziła jej przez cały czas. Szczególnie obraziła się na nią, gdy nie przyszła na jej studniówkę, a później nawet nie pogratulowała przyjęcia na studia.

Wnuczka po trzech latach otrzymała dyplom, dostała pracę w bardzo dobrej przychodni w naszym mieście, a z chłopakiem nie spieszyło się im do ślubu. Mieszkali razem w wynajętej kawalerce i odkładali pieniądze na własne mieszkanie.

Była dla mnie tak bliska… Jej chłopak także, pokochałam go jak syna, którego zawsze pragnęłam.

Potem zachorowałam i trafiłam do szpitala. Powiedzieli mi, że potrzebuję stałej opieki, więc wnuczka zaczęła mnie codziennie odwiedzać. Robiła zakupy spożywcze, gotowała, sprzątała albo po prostu towarzyszyła mi w rozmowie. A co najważniejsze, dbała o to, żebym przyjmowała leki na czas.

Trwało to przez sześć miesięcy. Czasami przychodziła ze swoim chłopakiem. Zawsze pomagał: coś naprawiał, porządkował w mieszkaniu. Był niezwykle uczynny i grzeczny, a to jak patrzył na moją wnuczkę… Wiedziałam, że gdy kiedyś mnie zabraknie, ona będzie w dobrych rękach.

Potem zasugerowałam, żeby ze mną zamieszkali. Mogli wtedy szybko odłożyć pieniądze na wymarzone mieszkanie i nie płacić tak dużych kwot na czynsz.

Zgodzili się bez wahania, a ja byłam niezwykle szczęśliwa. Szczerze mówiąc, bałam się, czy wspólne mieszkanie nie zaszkodzi naszej relacji, ale nic takiego nie miało miejsca. Ja dbałam o prywatność młodych, a oni w każdej wolnej chwili wyciągali do mnie pomocną dłoń.

Sześć miesięcy później wnuczka zaszła w ciążę. Och, jak wtedy byłam bardzo szczęśliwa, wkrótce miałam zostać prababcią!

Niedługo później zdecydowali się na skromny ślub połączony z obiadem w restauracji dla najbliższej rodziny. Jej mama nawet nie przyszła, nie odbierała nawet telefonu, ani nie napisała życzeń.

Z czasem byłam coraz słabsza… Kiedy moja prawnuczka miała zaledwie dwa miesiące, upadłam na podłogę w łazience i złamałam nogę. Bardzo trudno było im pogodzić opiekę nade mną i nowonarodzonym dzieckiem.

Wszyscy naprawdę potrzebowaliśmy pomocy mojej córki. Zadzwoniłam do niej i poprosiłam o pomoc, ale ona odmówiła. Powiedziała, że ​​nie czuje się dobrze i przyjedzie za tydzień lub dwa. Nie dotrzymała jednak obietnicy.

Sześć miesięcy później miałam udar. Nie mogłam się poruszać ani sama jeść. Niesamowicie trudno było mojej wnuczce, gdyby nie jej mąż, nie wiem jak by sobie poradziła.

Mój stan na szczęście szybko się poprawił. Teraz mogę już sama o siebie zadbać, choć wszystko zajmuje mi wiele czasu i staram się być przy każdym kroku bardzo ostrożna.

Kiedy nasze życie wracało na dobre tory i całą uwagę skupialiśmy na maleńkiej dziewczynce, która na naszych oczach odkrywała świat, do drzwi zapukał nikt inny, jak moja córka.

Była pewna, że mieszkanie po mojej śmierci będzie należało do niej, jednak przypadkiem dowiedziała się o mojej decyzji.

Oczywiście bardzo jej się to nie podobało. Zażądała, żebym natychmiast zmieniła testament, bo inaczej mnie pozwie.

– Zobacz, jaka przebiegła! Zwabiła mieszkanie od starej kobiety i teraz żyje! Nie ma znaczenia, kto zajmuje się babcią! Mieszkanie powinno należeć do mnie i to nie podlega żadnej dyskusji! – krzyczała do swojej córki.

Nie zmienię zdania, nie dostanie mieszkania. Wiem to na pewno, bo poszłam i skonsultowałam się z notariuszem.

Moja wnuczka bardzo przeżyła spotkanie z matką, która nawet nie chciała poznać narodzonego niedawno dziecka. Staramy się nie wspominać o tej egoistycznej kobiecie, a ja cieszę się życiem i wspaniałą rodziną, którą mam szczęście mieć.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts