Wysokie ceny nad polskim morzem. Sopot nie chce “tanich klientów”

Długi weekend i piękna pogoda zachęcają do podroży nad morze. Jednak wysokie ceny, “paragony grozy” i pełne hotele wręcz odstraszają. Trzydniowy wypad może okazać się sporym wyzwaniem dla budżetu, jednak, jak mówią nadmorscy turyści, jak ktoś chce, to znajdzie sposób na oszczędzanie.

Koszty prowadzenia działalności wzrosły o 15-20 proc. w porównaniu do zeszłego roku. Głównym problemem są powszechny kryzys i inflacja. Właściciele hoteli i restauracji zmuszeni byli do zwiększenia cen. Jednak nie wszędzie trzeba się tych cen bać, bo sposoby na oszczędzanie również istnieją.

“Paragony grozy” zalały internet

Pani Karolina pracuje w restauracji w Międzyzdrojach. Jak powiedziała podczas rozmowy z Polsat News, u nich “paragony grozy” nie występują. – Nie możemy windować tych cen w nieskończoność. W zależności od miejsca i od rodzaju tradycyjna rybka może kosztować od 40 do prawie 70 złotych. Wszystko zależy czy pieczona, smażona, czy halibut, sandacz czy dorsz. Chcący zaoszczędzić biorą dodatkowy talerzyk i rybkę dzielą na więcej porcji.

Jednak, jak zauważyli pracownicy nadmorskich kurortów, nie każdy chce zaoszczędzić. Wiele osób przyjeżdża w poszukiwaniu atrakcji, również tych kulturowych, za które trzeba zapłacić. W Sopocie tłumy zalały plażę, a wysokie ceny nie odstraszyły turystów. Miasto zostało porównane do greckiej wyspy Santorini i jak się okazało nad polskim morzem jest drożej. Ceny hoteli zaczynają się od 1400 zł. za trzy noce. Większość pensjonatów liczy sobie około 2600 złotych za taki okres, chociaż oczywiście bywają jeszcze droższe, ekskluzywne oferty.

Ceny są wysokie, bo Sopot nie liczy na “taniego turystę”, który pójdzie na zakupy do marketu. Miasto oczekuje klientów, którzy chcą się bawić, korzystać z ofert kulturowych i restauracji. Nie każdego na to stać, dlatego w bocznych uliczkach można znaleźć bardziej przystępne opcje.

– Jeżeli ktoś chce coś zjeść, to na pewno coś znajdzie. Nie musi płacić niewiadomo ile pieniążków. Można przejść, odejść z rynku, głównego miejsca i tam również zjemy to, co chcemy – powiedziała turystka z Sopotu.

Koniec taniej ery last minute

Dużo osób przyjeżdża do Sopotu tylko na wycieczki. Spędzają w mieście dzień, a śpią w pobliskich miejscowościach, nieco tańszych.

Dla turystów piękna pogoda liczy się bardziej niż wysokie ceny. Z tego powodu ciężej znaleźć oferty last minute. Właściciele nie decydują się na tę opcję, bo wiedzą, że i tak sprzedadzą usługę w pierwotnej cenie.

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts